WARSZAWA
BEZMYŚLNA RZEŹ DEKORACJI NA FASADZIE RIVIERY
Paweł Giergoń    08.08.2011

Stanisław Preyzner i Józef Korolkiewicz, dekoracje plastyczne na elewacji domu studenckiego Riviera w Warszawie, 1964
Stanisław Preyzner i Józef Korolkiewicz, dekoracje plastyczne na elewacji domu studenckiego Riviera w Warszawie, 1964 Stanisław Preyzner i Józef Korolkiewicz, dekoracje plastyczne na elewacji domu studenckiego Riviera w Warszawie, 1964
Stanisław Preyzner i Józef Korolkiewicz, dekoracje plastyczne na elewacji domu studenckiego Riviera w Warszawie, 1964 Stanisław Preyzner i Józef Korolkiewicz, dekoracje plastyczne na elewacji domu studenckiego Riviera w Warszawie, 1964

Dom akademicki studentów Politechniki Warszawskiej "Riviera" stanowił do niedawna główny, charakterystyczny akcent architektoniczny południowej części Śródmieścia. Powstał w latach 1962-64 wg projektu architektów Józefa Bubicza, Kazimierza Thora i Czesława Molendy. Na dom ten skałda się siedemnastopiętrowy wieżowiec i dwa mniejsze obiekty kryjące wewnątrz sale sportowe z zapleczem oraz stołówkę i salę widowiskowo-klubową. To właśnie ten ostatni budynek, zdobnymi w mozaikę i płaskorzeźbę elewacjami zwrócony w kierunku ulicy Polnej, stanowi o unikalnym (oryginalnym) wyrazie całości założenia architektonicznego. Pozbawiona jakichkolwiek detali surowa, modernistyczna bryła wieżowca, skontrastowana została z artystycznie potraktowanymi elewacjami mniejszego budynku. Mimo wielu mankamentów, problemów budowlanych i stanowiących peerelowską normę niedoróbek, "Riviera" była znakomitym przykładem dobrej, zaprojektowanej na przyzwoitym europejskim poziomie architektury późnomodernistycznej.

Dekoracje plastyczne nawiązywały do ścisłego charakteru uczelni. Południową ścianę ozdobiła na poły abstrakcyjna mozaika Stanisława Preyznera i Józefa Korolkiewicza, wyobrażająca reakcję chemiczną lub jądro atomu na tle przecinających się orbit elektronów. Utrzymana w odcieniach beżów i brązów kompozycja kryła w sobie ponadto wpisaną w okrąg inskrypcję - dowcipną sygnaturę artystów: Stasio i Józio upięknili te ściany jesienią 1964. Elewację wschodnią, od ulicy Polnej, w całości pokryła wypukłorzeźba przedstawiająca układ okresowy pierwiastków - dzieło sztuki pełniące jednocześnie funkcję edukacyjną. Wymienione dekoracje zewnętrzne nadawały całości wyjątkowego charakteru. Kompleksowo zaprojektowany zespół budynków "Riviery" sprawiał w istocie wrażenie nowoczesnego ośrodka naukowego czy jego części dydaktycznej (co podkreślały właśnie niebanalne dekoracje plastyczne) a nie ciasnego akademika na 900 osób z zapleczem socjalnym.

Wyburzanie dekoracji plastycznych na elewacjach domu studenckiego Riviera w Warszawie, 8 sierpnia 2011 r. Wyburzanie dekoracji plastycznych na elewacjach domu studenckiego Riviera w Warszawie, 8 sierpnia 2011 r. Wyburzanie dekoracji plastycznych na elewacjach domu studenckiego Riviera w Warszawie, 8 sierpnia 2011 r.

W latach 1996-1999 oryginalną elewację wieżowca pokryła tandetna blacha i okładzina w kolorze blue. Budynek stracił całkowicie walory estetyczne na rzecz krzykliwej nijakości. Projekt modernizacji opracowano w biurze Warcent (arch. Hanna Buczkowska-Pietruska). Taki sam los spotkał część sportowo-rekreacyjną. Jeszcze tydzień temu elewacje południowa i wschodnia były całe, choć od dwóch lat w budynku tym prowadzone były prace modernizacyjne (choć to słowo w przypadku "Riviery" trudno uznać za właściwe). Zburzono zewnętrzny taras stołówki i schody wyjścia ewakuacyjnego budynku i przystąpiono do "patroszenia" wnętrza. Dramat rozegrał się w sobotę 6 sierpnia, kiedy zburzono ścianę południową z mozaiką i rozpoczęto burzenie części ściany wschodniej. Ponoć "przycięty" budynek ma zostać "docieplony" co oznacza nic więcej niż oklejenie styropianem i nadanie mu wyrazu pierwszego z brzegu anonimowego pudła.

Po niemal pięćdziesięciu latach od wybudowania i systematycznej w ostatnich latach degradacji walorów estetycznych zespołu budynków "Riviery" ich wartość architektoniczna zmalała do poziomu magazynu firmy spedycyjnej spod Nadarzyna. Efekt ten potęguje jeszcze wielka reklama francuskiego producenta opon na dachu wieżowca (trzeba przyznać, kolorystycznie komponująca się z elewacją znakomicie...). Ów żałosny i trudny do zaakceptowania stan jest efektem bezmyślnej i szkodliwej polityki tych z pracowników administracji Politechniki Warszawskiej, dla których nie istnieją pojęcia estetyki, piękna, znaczenia symboli, trwałości, dbałości o własną historię czy po prostu ciekawej architektury. Nie każdy pracownik najszacowniejszej uczelni politechnicznej w Polsce musi być od razu miłośnikiem sztuki. Dlaczego jednakże tak niewielu z nich decyduje bezmyślnie za tak wielu o bezpowrotnym niszczeniu sztuki tej dzieł jednostkowych, unikalnych, oryginalnych? Komu i w czym przeszkadzały skromna mozaika i równie bezpretensjonalna płaskorzeźba? Czy cokolwiek w tej sprawie mają do powiedzenia władze uczelni? Pytanie to retoryczne, wszak w strukturze Politechniki Warszawskiej od blisko stu lat funkcjonuje Wydział Architektury, który nic w sprawie dewastacji "Riviery" nie zrobił.

Mozaiki Stanisława Preyznera zdobią jeszcze elewacje Wydziału Elektroniki warszawskiej Politechniki od strony ulicy Nowowiejskiej. Nie ma żadnej pewności, iż nie grozi im żałosny scenariusz z "Riviery". Przeciwnie, doświadczenie nakazuje być przygotowanym na najgorsze.

Foto © 2007-2011 Paweł Giergoń.
Wszelkie prawa zastrzeżone.



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.