WARSZAWA
FRESK W HALLU WOJSKOWEGO INSTYTUTU GEOGRAFICZNEGO W WARSZAWIE
Paweł Giergoń    30.04.2006

W 1935 roku Antoni Dygat, projektant gmachu Wojskowego Instytutu Geograficznego w Alejach Jerozolimskich 97 w Warszawie, zwrócił się do Jana Zamoyskiego z propozycją wykonania obrazowej mapy Polski w hallu projektowanego przez siebie budynku. W trakcie oględzin wnętrza Zamoyski zwrócił uwagę na dwie puste płaczyzny ścian przeznaczone pierwotnie dla wykładzin trawertynowych i zasugerował zastąpienie ich kompozycją figuralną w technice freskowej. Pomysł został zaakceptowany przez szefa budownictwa wojskowego, płk. Torunia. Do współpracy przy realizacji zamówienia Zamoyski włączył Bolesława Cybisa, z którym od dawna planowali podobne przedsięwzięcie. Po podpisaniu umowy pozostała jeszcze kwestia wyboru tematu kompozycji. Wśród potencjalnych tematów przewijały się postacie Jana z Kolna, Mikołaja Kopernika, Bitwy pod Oliwą. Bardzo poważnie rozważano wykorzystanie opisu wyprawy Stefana Szolc-Rogozińskiego, Klemensa Tomczeka i Leopolda Janikowskiego do Kamerunu. Temat ten, przeznaczony na dłuższą ze ścian miał sąsiadować z umieszczoną pod kątem prostym kompozycją "Beniowski, król Madagaskaru". Kompozycja "Rogozinski w Kamerunie" miała przedstawiać moment przekazania Rogozińskiemu władzy przez przywódców plemion murzyńskich. Wykonano już nawet projekt wstępny fresku, kiedy całe, afrykańskie przedsięwzięcie storpedował minister spraw wewnętrznych, gen. Sławoj-Składkowski, który miał stwierdzić, że "nie chce murzynów w Instytucie Geograficznym"... Kolejny zgłoszony temat, "Bolesław Chrobry wytyczający granice Polski", zaczerpnięty został przez Zamoyskiego z dziecięcej książeczki "Dzieje Polski w 24 obrazkach z rycinami" (Wł. Anczyc, 1863) i nie wywołał już żadnych zastrzeżeń.

Realizacją sgraffitowej mapy zajął się ostatecznie Edward Manteuffel. Zamoyski i Cybis skupili się wyłącznie na olbrzymim (18 x 4 m) fresku. Na krótszej ścianie (nad wejściem z bramy) autorzy przedstawili Masława w otoczeniu wojów. Ciekawą przygodą jest doszukanie się wśród przedstawionych postaci podobizny płk. Torunia, płk. Lewakowskiego (szefa WIG), Antoniego Dygata (architekta, projektanta budynku WIG), Edwarda Manteuffla (twórcy mapy Polski na ścianie wschodniej), Stanisława Karpińskiego (pierwszego prezesa Banku Polskiego) oraz Jana Zamoyskiego i Bolesława Cybisa - w przepaskach na czole.

Fresk ukończono wiosną 1937 roku. Zgodnie z założeniami, do jego wykonania artyści nie używali barwnika niebieskiego, korzystając wyłącznie z właściwości barw dopełniających - ton szary położony na płaszczyźnie żółtej lub żółto-brązowej stwarza u widza wrażenie odbioru koloru niebieskiego. Prezentacja gotowej kompozycji odbiła się szerokim echem w społeczeństwie. Był to wielki sukces autorów jak i przełom w dziedzinie powiązania sztuk plastycznych z nowopowstającą architekturą. Dzięki tej realizacji możliwe stało się wydanie w 1938 roku zarządzenia Ministerstwa Spraw Wojskowych, które z sum wydatkowanych na budownictwo wojskowe nakazywało przeznaczenie 2% na rzeźbę i malarstwo z tym budownictwem związane. Dzięki temu zarzadzeniu szereg malarzy i rzeźbiarzy otrzymał w 1939 roku zlecenia na wykonanie prac dekoracyjnych. Niestety, wybuch wojny zniweczył większość wykonanych wtedy prac. Kompozycja sgraffitowo-freskowa w Wojskowym Instytucie Geograficznym przetrwała bez uszczerbku do wybuchu Powstania Warszawskiego. Jan Zamoyski więziony był w obozach jenieckich kiedy do jego warszawskiego mieszkania wkroczyli Niemcy, wypytując żonę o tematykę przedstawionego w WIG fresku. Zręczna odpowiedź - "wbijanie słupów w Dniepr" (w czasie wyprawy Chrobrego na Kijów) uchroniła ponoć kompozycję przed zagładą. W czasie Powstania cały budynek został poważnie uszkodzony i spalony.

W 1960 roku dzięki staraniom Zamoyskiego udało się kompozycję odrestaurować - częściowo w zmienionej formie. Gen. Naumienko, komendant Instytutu, nie zgodził się na zachowanie mapy autorstwa Edwarda Manteuffla, która przedstawiała Polskę w granicach sprzed wojny. Zamoyski wykonał więc nową mapę, nawiązującą w stylistyce do przedwojennej, ale znacznie od niej odbiegającą w treści propagandowej. Mimo to, jednolity stylistycznie układ dekoracji hallu WIG został zachowany. Na uwagę zasługuje też kwestia nazewnictwa fresku w czasach okupacji sowieckiej. W literaturze tematu, nawet w cenzurowanej książce Zamoyskiego - "Łukaszowcy", fresk tytułowany jest: "Bolesław Chrobry wbijający słupy graniczne w Odrę"... Z "Kroniki" Galla wiemy, że Chrobry, walcząc z Sasami wbijał owe pale kilkaset kilometrów dalej na zachód, w rzece Sali. Z uwagi na "dobrosąsiedzkie stosunki", nie wypadało oficjalnie pisać o wbijaniu słupów granicznych w środku terytorium "bratniej" wówczas Niemieckiej Republiki Demokratycznej (DDR), stąd fałszujący historię tytuł, który należy odłożyć do lamusa. Przywracając świetność swemu dziełu, w 1960 roku Jan Zamoyski wykonał dodatkowo sgraffito, w przejeździe bramnym budynku, przedstawiające Mikołaja Kopernika.

Foto i opracowanie: Paweł Giergoń



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.