WARSZAWA poprzednia strona
PLASTYKA W ARCHITEKTURZE WARSZAWY 1945-1989
Paweł Giergoń    01.03.2012

numer 74
rodzaj kompozycji mozaika
materiał odpady metalowe z fabryki kuchenek gazowych
autor Kazimierz Gąsiorowski
data powstania 1978
lokalizacja Centrum Zdrowia Dziecka
adres Aleja Dzieci Polskich 20
stan zachowania dobry

W 1977 roku oddano do użytku małych pacjentów pierwsze pawilony poliklinicznej części Centrum Zdrowia Dziecka w warszawskim Międzylesiu. Imponującej skali budynek szpitala, będący jednocześnie pomnikiem poświęconym polskim dzieciom zamordowanym przez okupantów w czasie II wojny światowej, skomponowany został z dwóch monumentalnych brył architektonicznych, wyniesionych dodatkowo ponad poziom otoczenia na sztucznie usypanym wzniesieniu. Niższa część kompleksu, ukształtowana z połączonych ze sobą dwukondygnacyjnych pawilonów polikliniki dziecięcej CZD, posiada dwie monumentalne fasady o długości blisko 230 metrów, które w projekcie architektonicznym przewidziane zostały do dekoracji łamanym kamieniem. Dekoracja miała nadać tej części gmachu-pomnika określony plastycznie i emocjonalnie wymiar, kontrastując zdecydowanie materiałem i fakturą z  jedenastopiętrową, wysoką częścią budynku, która w tym samym projekcie przewidziana została do obłożenia importowanym szkłem refleksyjnym o zielonkawo-morskiej barwie. Zamierzenia projektowe nie zostały zrealizowane. Importowane szkło na elewacje okazało się być zbyt drogim. Dla części cokołowej przeszkodą nie do pokonania okazała się marna technologia wykonania ścian - gazobetonowe pustaki nie byłyby w stanie utrzymać gigantycznej masy kamienia na 230 metrowej elewacji. Zbyt ciężkimi okazały się być nawet okładziny ceramiczne czy mozaika. W zaistniałej sytuacji pojawiły się głosy, by ściany po prostu otynkować. Projektanci szpitala, architekci Jacek Bolechowski i Andrzej Bałtuć rozważali jeszcze lekką kompozycję z pafałdowanej, zmiętej jak papier blachy miedzianej (przewidując jej spatynowanie) ale ostatecznie sięgnęli po pomoc artysty plastyka Kazimierza Gąsiorowskiego, któremu powierzono zadanie opracowania koncepcji dekoracji obu gigantycznych ścian w technice, która nie zagrozi ich zbyt lekkiej konstrukcji. Gąsiorowski, autor oryginalnych w przestrzeni publicznej Warszawy dekoracji ściennych w kinie "Mazowsze" (dziś Teatr na Woli), kawiarni Domu Meblowego "Emilia" (dziś MSN), na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej, Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej czy na elewacjach Liceum im. św. Augustyna, zaproponował abstrakcyjną kompozycję plastyczną wykonaną z różnokolorowych odpadów metalowych przekazanych mu nieodpłatnie w dużej ilości w jednej z fabryk produkujących kuchenki gazowe. Zbędne skrawki wytłoczek, obręczy, pasów i taśm metalowych mieniących się srebrem, szarościami, brązami i zielenią sztucznej patyny wtłoczone zostały przez Gąsiorowskiego i asystujący mu zespół kilku plastyków i robotników w zaprawę cementową na ścianach o łącznej powierzchni przekraczającej 3000 m kw., tworząc tym samym największą w Polsce, monumentalną dekorację plastyczną w architekturze. Wykonana w 1978 roku kompozycja stonowaną barwą elementów metalowych znakomicie współgrała z nowoczesnością tonących w błękicie nieba przeszkleń wysokiej części szpitala. Z czasem kolory te przygasły, pokrywając się rdzą, prawdziwą patyną i po prostu brudem. W pewnym momencie Jacek Bolechowski i Kazimierz Gąsiorowski zastanawiali się nawet, czy nie podjąć działań mających na celu przywrócenie obu fasadom pierwotnego "blasku", ale ostatecznie ten ostatni miał uznać, że kompozycja powinna "żyć własnym życiem" i pozostawiono ją taką, jaka jest do dziś, czyli korodującą, wystawioną na działanie warunków atmosferycznych i wszelkie zanieczyszczenia powodujące, że nabiera ona z czasem nowego wyrazu plastycznego. To jedyne dzieło Gąsiorowskiego "starzejące się" do dziś na wolnym powietrzu. Na zdjęciach z października 1977 roku oprócz tłumu zgromadzonych gości uroczystego otwarcia polikliniki dziecięcej, widać też zamontowane na fasadzie oświetlenie monumentalnej kompozycji Gąsiorowskiego. Była więc ona iluminowana, co potwierdził generalny projektant CZD architekt Jacek Bolechowski. Przyznał też, że pochodzące z RFN (stanowiące dar dla szpitala) reflektory zostały bardzo szybko rozkradzione... Obecna dyrekcja szpitala nie dba o właściwe wyeksponowanie fasady, nie zdając sobie zapewne sprawy, jak unikalne dzieło sztuki je zdobi. A jest to bez wątpienia dzieło wyjątkowe. Pierwsze wrażenie nie zapowiada niespodzianek. Z daleka, zorientowana na północ ściana wydaje się być monochromatycznym zaciekiem o nieokreślonym pochodzeniu. Trudno określić, w jakiej technice została wykonana jej dekoracja. Każdy krok przybliża zaś widza do zdumiewającego odkrycia, że za owym szaro-burym obrazem kryje się fantastycznie prymitywna technika wciśniętych w cement odłamków metalu, tysięcy elementów odpadowych, z których każdy spełnia nadaną mu ręką artysty rolę w grupie tworzącej równie określoną funkcję plastyczną. Nieprzypadkowo część z nich wtopiona została w cement pod kątem, "żyjąc" na ścianie w rytm zmieniającego się oświetlenia. W zależności od pory dnia i kąta padania promieni słonecznych bądź usytuowania widza względem płaszczyzny ściany, różnorakie połacie abstrakcyjnej kompozycji wtapiają się w tło lub przeciwnie, objawiają się widzowi w silnym kontraście i wzmocnionej barwie, nadając całości nowego, nieoczekiwanego wyrazu plastycznego. Efekt ten nie jest przypadkowym. To świadomie zrealizowane zamierzenie artysty, który potrafił maksymalnie wykorzystać niecodzienne tworzywo i otoczenie monumentalnego dzieła sztuki do stworzenia wydawałoby się niepozornej, ale przy bliższym poznaniu zadziwiającej i szalenie efektownej kompozycji plastycznej.


Foto i opracowanie © 2011-2012 Paweł Giergoń.
Wszelkie prawa zastrzeżone.



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.