WARSZAWA poprzednia strona
PLASTYKA W ARCHITEKTURZE WARSZAWY 1945-1989
Paweł Giergoń    02.03.2012

numer 65
rodzaj kompozycji malarstwo ścienne
materiał -
autor Aleksander Kobzdej, Maria Hiszpańska-Neumann, Anna Gosławska-Lipińska (Ha-Ga), Eryk Lipiński, Konstanty Sopoćko, Tadeusz Gronowski, Zbigniew Lengren, Jerzy Zaruba, Jerzy Srokowski, Irena Kuczborska, Jerzy Flisak, Olga Siemaszkowa, Marek Rudnicki i inni
data powstania 1954
lokalizacja d. kawiarnia "Lajkonik"
adres Plac Trzech Krzyży 16
stan zachowania dobry (odrestaurowane w listopadzie 2011 r.)

Tradycja miejsca sięga połowy XIX wieku, kiedy to niejaki Paravacini na rogu Nowego Światu i placu Trzech Krzyży otworzył cukiernię. W 1885 roku jej właścicielem został niejaki Mücke, od którego nazwiska lokal nazywano "U Mika". W głębi cukierni znajdował się mały pokoik, zwany popularnie "ciupką", będący ulubionym miejscem spotkań warszawskich artystów. Bywali tu Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Leśmian, Aleksander Gierymski czy Xawery Dunikowski. Z czasem ściany "ciupki" pokryte zostały malunkami i karykaturami, które wykonywali bywalcy cukierni, karykaturzyści: Stanisław Kuczborski, Ignacy Protasiewicz, Henryk Nowodworski, Mirosław Ostoja-Gajewski znany jako Mir i inni. W 1919 roku lokal "U Mika" zamknięto. W 1947 roku w odbudowanej ze zniszczeń wojennych kamienicy Maria Choniewska i jej siostra Maria Jurczak otworzyły małą kawiarenkę. Lokal sąsiadujący z redakcją satyrycznego pisma "Szpilki" przyciągał głównie artystów i dziennikarzy. W jej wnętrzu rzeźbiarz Witold Ulanowski (twórca m.in. teatru lalek "Faramuszka"), wykonał zdobną "księżycowymi kraterami" lampę i kinkiety w kształcie lajkonika, oświetlające każdy ze stolików. Stąd przyjęła się nazwa kawiarenki: "Lajkonik". Pomieszczenie mieszczące ledwie kilka małych stolików z taboretami zawsze było tłoczne. Kawę roznosiła ponoć niezwykłej urody i wdzięku Aldona Dmochowska-Kępińska. Przesiadywali tu artyści, architekci, literaci: Tadeusz Gronowski, Otto Axer, Henryk Grunwald, Ha-Ga, Aleksander Kobzdej, Irena Kuczborska, Jan Lenica, Jerzy Srokowski, Henryk Tomaszewski, Ignacy Witz, Marian Wnuk, Jerzy Zaruba, Monika Żeromska, Paweł Hertz, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Jerzy Hryniewiecki, Romuald Gutt, Bohdan Pniewski, Zbigniew Karpiński, Stanisław Zamecznik. Bywali także politycy i przedstawiciele władzy ludowej: Marek Arczyński, Michał Kaczorowski, Lucjan Motyka, Antoni Wolski. Przychodził tu także profesor Stanisław Lorentz. Ponoć najwierniejszym bywalcem "Lajkonika" był prawnik Wiktor Nowakowski, którego zachowane notatki stanowią dziś znakomitą kronikę tego miejsca.

W 1954 roku "Lajkonika" upaństwowiono i zmieniono oficjalną nazwę na "Krakowianka". Wywołało to burzę protestów wspartych oczywiście przez wpływowych bywalców kawiarni, czego efektem był powrót do poprzedniej nazwy. Wraz z przejęciem lokalu przez Warszawskie Zakłady Gastronomiczne zdecydowano też o jego remoncie. Ówczesna szefowa WZG, Henryka Dębecka, zaproponowała plastykom, aby wykorzystali remont do wymalowania ścian w sposób nawiązujący do dawnej "ciupki" w cukierni mistrza Mücke. Któregoś wieczora artyści na początek odwiedzić mieli restaurację "Kameralną", aby następnie w doskonałych humorach z pędzlami i farbami udać się na plac Trzech Krzyży do "Lajkonika". Praca trwać miała do późnych godzin nocnych. Następnego dnia dyrekcja WZG z przerażeniem i zgorszeniem oglądała łatwy do odczytania rebus "apuD" autorstwa Tadeusza Gronowskiego czy "odbite" na suficie nad wejściem ślady butów Henryki Szujskiej. Prace miano kontynuować przez kolejnych kilka wieczorów, czego efektem było pokrycie niemal całej powierzchni ścian dowcipnymi scenkami, karykaturami i frywolnymi komentarzami, odnoszącymi się do bieżącej sytuacji politycznej w Polsce i na świecie. Szczególną uwagę zwracała kompozycja z balkonem, z którego wychylały się znane postacie ówczesnego środowiska artystycznego Warszawy. Począwszy od prawej strony, uwiecznieni tu zostali: upuszczający nieopatrznie filiżankę z kawą Zbigniew Mitzner (redaktor satyrycznego pisma "Szpilki"), scenograf i malarz Otto Axer, grafik Tadeusz Gronowski w krawacie i z chustką w butonierce, Kazimierz Rudzki, aktor, patrzący na Józefa Prutkowskiego, również aktora i literata, obok którego pojawia się twarz prawdopodobnie Jadwigi Lipowskiej, sekretarki "Szpilek". Józef Mroszczak przegląda pismo "Grafis", a obok niego siedzi zwrócony profilem Lucjan Motyka, późniejszy peerelowski minister kultury. Oparty o balustradę, w dół spogląda architekt i plastyk Stanisław Zamecznik, za którym pojawia się postać innego znakomitego grafika, Henryka Tomaszewskiego. Centralną postacią na balkonie jest wyróżniający się wzrostem i schylający głowę "pod sufitem" wybitny malarz Wojciech Fangor, któremu roześmiana malarka i ilustratorka książek dla dzieci Irena Kuczborska wręcza krawat. Przed nim stoi Monika Żeromska, malarka, córka Stefana Żeromskiego, a po lewej jedna z kelnerek Lajkonika, panna Wiesia. Dalej pojawiają się postaci karykaturzystów: Anny Gosławskiej, żony Eryka Lipińskiego, podpisującej swoje rysunki pseudonimem "Ha-Ga", i Jerzego Zaruby z nieodłączną fajką, który jest autorem całej kompozycji. Dalej ściany zdobią sportretowane z przymrużeniem oka postaci: Antoniego Słonimskiego w dorożce nr 13 (częściowo zniszczony, autorstwa Jerzego Srokowskiego), opartej o stolik z kawą i koniakiem Kaliny Jędrusik jako warszawskiej syrenki (Irena Kuczborska), Eryka Lipińskiego na byku (Marek Rudnicki), Jerzego Hryniewieckiego spoglądającego lubieżnie na kobiecą postać (którą jeden ze złośliwych autorów skomentował rymem "I w Paryżu nie każdej dobrze jest w negliżu", co wydaje się być ocenzurowanym i przemalowanym komentarzem do ówczesnej sytuacji we Francji, uwikłanej w wojnę w Wietnamie). Dowcip o kociakach namalowała Anna Gosławska (Ha-Ga). Przewiewną "dziurę w ścianie" – miejsce dla matek w zawsze pełnej dymu tytoniowego kawiarni – "wykuł" Jerzy Flisak. Ręką Jerzego Srokowskiego utrwalona została w pamięci ulubiona kelnerka lokalu, odziana w czerwoną i całkowicie prześwitującą sukienkę. Swój ślad na ścianie pozostawili także Aleksander Kobzdej, Maria Hiszpańska-Neumann, Zbigniew Lengren, Józef Mroszczak, Ignacy Witz, Konstanty Sopoćko, Henryk Tomaszewski i Stanisław Łuckiewicz. Barwne i oryginalne wnętrze trafiło nawet na strony przewodnika dla cudzoziemców, gdzie „Laiconick” uznano miejscem godnym odwiedzenia.

W latach 60. XX wieku kawiarnia podupadła. Bywalcy przenieśli się do innych lokali (głównie do "Marca", czyli oficjalnie "Antycznej"), a lubiana kelnerka pani Wiesia zaczęła pracować w "Wilanowskiej", po drugiej stronie placu Trzech Krzyży. Z WZG odeszła też Henryka Dębecka. Nowa dyrekcja podjęła decyzję o remoncie lokalu i powiększeniu go o pomieszczenia sąsiedniego sklepu tekstylnego, burząc tym samym jedną ze ścian, ozdobioną malowidłami. W ten sposób (a może celowo?) zniknęła jedna z bardziej celnych karykatur, przedstawiająca portret Stanisława Lorentza (ówczesnego dyrektora Muzeum Narodowego) w objęciach "Damy z gronostajem" Leonarda da Vinci, co miało być echem dość głośnego i kontrowersyjnego sporu o zwrot dzieła do Krakowa po wystawie w stolicy. Do niedawna w pomieszczeniach dawnej kawiarni mieścił się sklep z sukniami ślubnymi, który po likwidacji miasto wynajęło sieci "Starbucks". Po zdjęciu "zdobiących" wnętrze po poprzednim najemcy płyt gipsowo-kartonowych okazało się, że spod grubej warstwy brudu i nikotyny wyzierają bezcenne malowidła sprzed ponad pół wieku. Dzieła przywrócenia im dawnego blasku podjęli się konserwatorzy z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy przez kilka miesięcy odczyszczali nalot oraz rekonstruowali fragmenty zniszczonych kompozycji. W listopadzie 2011 roku prace zakończono, przywróciwszy wnętrzu dawny blask. Zrekonstruowano nawet lampę projektu Witolda Ulanowskiego, będącą niewątpliwą ozdobą tego miejsca. Dziś odrestaurowane malowidła podziwiać można jak dawniej, przy kawie.


Foto i opracowanie © 2011-2012 Paweł Giergoń.
Wszelkie prawa zastrzeżone.



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.