WYSTAWY
WARSZAWA - GALERIA SENATORSKA
Grzegorz Moryciński - Chwile blasku i cienia
04.09.2007 - 19.09.2007

04.09.2007 - 19.09.2007
Zanurzony zwykle w subtelnościach kolorystycznych Grzegorz Moryciński poszedł tym razem w kierunku mnochromatyzmu. Gama ograniczona do węgla, białej kredki, sangwiny i koloru kartonu prześwitującego spod spodu, okazała się wystarczająca dla wirtuoza, który potrafi wydobywać z niej najsubtelniejsze tony. W skupieniu stopniuje wrażenia, buduje nastroje. Odeszły znane z twórczości malarza pajace, gejsze, potwory i anonimowi ludzie. Wyludniła się przestrzeń. Tematem prac stało się światło skupiające uwagę obserwatora w tych krótkich momentach wieczoru lub poranka, kiedy jest sam. Obserwator sam na sam ze światłem, które go znienacka zachwyciło. Wnętrza przeznaczone do cichej, samotnej pracy; uliczki nocnych spacerów; pejzaże samotnych wypraw górskich; chłodne, ciemne kościelne wnętrza. Oto miejsca, w których zapatrzawszy się w rzeczywistość można dotknąć Absolutu. Klimat prac kojarzy się nieuchronnie z romantykami niemieckimi z przełomu XVIII i XIX w. Tkwi w nich ten sam panteistyczny zachwyt nad światem jak u Philipa Otto Runge czy Caspara Davida Friedricha. Pojawia się ten sam promień prześwitujący znienacka zza chmur czy sączący się do prezbiterium. Zajączki tańczące na ścianie pokoju, snopy świateł latarni, ostry cień żelaznej kraty bramy. Malarz nie jest reporterem notującym spotykane cuda. On sam je tworzy. Oglądane widoki tylko częściowo mają swoje odpowiedniki w naturze. Pokoje stylizują się, przebierają w maski. Kościoły i uliczki, urzekające i dziwnie znajome, to często fantazje architektoniczne. Manieryści malowali wymyśloną architekturę, żeby popisać się swoją znajomością perspektywy i wyczuciem stylu. Moryciński bawi się wizjami, nałożonymi w umyśle kliszami tysięcy arkad i okien kościelnych, tysięcy zabytkowych wąskich uliczek widzianych w Polsce i poza nią. Czasami śni nam się z najdrobniejszymi szczegółami wnętrze w którym nigdy nie byliśmy i którego nie ma. Widoki stworzone przez artystę, są właśnie takimi widokami ze snów. Nie jest to świat napotkany, lecz taki, który moglibyśmy napotkać.

Na wystawie prezentowane są 33 prace na kartonie wykonane w technice mieszanej (węgiel, sangwina, biała kredka) na kartonie. 30 z zaprezentowanych rysunków ma wymiary 100 x 70 cm; 3 zaś są mniejsze - 85 x 60 cm. Prace wykonane zostały w 2006 - 2007 r.

Grzegorz Moryciński urodził się w 7 listopada 1936 r. w Augustowie. W latach 1941-1946 został zesłany z matką i babką na Syberię. Ukończył studia na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem rektorskim uzyskał w 1962 r. w pracowni prof. Artura Nachta-Samborskiego. Po ukończeniu studiów odbywał liczne podróże artystyczne do Paryża, Londynu, Włoch, Szwecji, Niemiec, Australii. W latach 1977-1980 pracuje społecznie w ZPAP. W 1969 r. otrzymuje stypendium Rządu Włoskiego. Na koncie ma wystawy indywidualne w głównych ośrodkach kulturalnych kraju, a także zagranicą: Londyn, Düsseldorf, Rzym, Bruksela, Melburne. Laureat licznych nagród i wyróżnień za twórczość: im. in. w Ogólnopolskim Konkursie im. Jana Spychalskiego - 1973 r. i 1977 r.; nagroda Komitetu Kultury Niezależnej NSZZ "Solidarność" za całokształt twórczości - 1988 r.; stypendium artystyczne Amerykańskiej Fundacji Pollock-Krasner - 1993 r.; nagroda specjalna Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - 2006 r. Członek zwyczajny ZPAP, członek zwyczajny Stowarzyszenia Autorów ZAIKS. Prace artysty znajdują się w licznych kolekcjach muzealnych: Muzea Narodowe w Warszawie, Krakowie i Szczecinie, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu, Muzeum Archidiecezjalne w Warszawie, a także w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i zagranicą, m.in. w Austrii, Anglii, Niemczech, Francji, Belgii, Holandii, Szwecji, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych Ameryki, Wenezueli i Kanadzie.

Galeria Senatorska, ul. Senatorska 11 (róg Miodowej), 00-075 Warszawa
Kontakt: senatorska@rempex.com.pl


Wystawy aktualne | Archiwum wystaw 2003-2012

redakcja|nota prawna
© 2003-2020 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.