WYSTAWY
WARSZAWA - ZACHĘTA NARODOWA GALERIA SZTUKI
Paweł Susid - Obrazy w szkole i w domu
11.04.2006 - 04.06.2006

11.04.2006 - 04.06.2006
Prezentowana w Zachęcie wystawa "Obrazy w szkole i w domu" jest pewnego rodzaju eksperymentem, na który zdecydował się Paweł Susid. Artysta postanowił bowiem pogrupować swoje malowane od połowy lat 80. obrazy według znanej z edukacji klasyfikacji (z naciskiem na historię, geografię, biologię, plastykę i rachunki) lub przypisać je sprawom prywatnym i intymnej praktyce. W ten sposób w dwóch przestrzeniach: szkoły i domu zmieścił całe spektrum swoich przemyśleń na temat świata i jego rozumienia. Susid, który debiutował w końcu lat 70., początkowo fascynował się ekspresyjną formą i narracyjną strukturą malarstwa, dbając jednak zawsze o odniesienia do tradycji sztuki współczesnej i o zaskakujące puenty. W latach 80., wśród eksplozji malarskiej ekspresji, gdy ukształtowała się ostatecznie koncepcja sztuki Susida, skrył on ironię i swoistą poezję w niedużej formie klasycznego obrazu, której pozostaje wierny do dzisiaj. Susid jest twórcą obrazów-komunikatów o wyrazistej, z pozoru niedbałej plakatowej formie, zestawionej często z charakterystycznym, odbitym z szablonu krótkim tekstem. Lakoniczne spostrzeżenia stanowią komentarz dla geometrycznych znaków, symboli i niemal abstrakcyjnych form przenoszonych na płótno. Wyrażona za pomocą tekstu myśl towarzyszy temu, co w najbardziej uproszczonej formie ma przedstawiać obraz: "Stażewski, Strzemiński mylą mi się", "Pożądanie wzięło się i jest z wielkości różnicy płci, chyba", "My tam w Polsce cierpimy od słabej telewizji", "Przewidzieliśmy to (z żoną) w 1996" czy "Rzeczy już w sztuce wykonane do 1990".

Ta interesująca i intrygująca praktyka artystyczna została doceniona, stając się ważną inspiracją zarówno dla młodego pokolenia artystów (jak m.in. Rafał Bujnowski, Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski czy grupa Twożywo), jak i dla tzw. przeciętnych Polaków, dzięki przeniesieniu pracy Złe życia kończą się śmiercią w 1998 roku na uliczne billboardy (w ramach inauguracji Zewnętrznej Galerii AMS). Za pośrednictwem swoich obrazów Susid zwraca naszą uwagę zarówno na sprawy ważne, jak i na te zupełnie błahe: światowa polityka przeplata się u niego z refleksją nad stosunkiem malarza do modelki, a wielkie historyczne wydarzenia z architektonicznymi detalami. Nie bez poczucia humoru uczy nas odkrywać wieloznaczność wszędzie, gdziekolwiek zdarza się nam spojrzeć, i tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy. Jego uwagi zaskakują trafnością, chociaż zdarza się, że w pierwszym momencie wydają się absurdem. Susid za pomocą obrazów tworzy zapis własnych doświadczeń, opisuje i komentuje otaczający nas świat. Poruszając sprawy aktualne, unika jednak publicystyki. Wierzy w malarstwo, a jego prace są najlepszym świadectwem tego, że nawet dzisiaj może być ono ciągle na czasie.

Susid, aby mówić o sobie i świecie, maluje niewielkie obrazy, obliczone na indywidualną komunikację, a nawet wymagające nawiązania intymnego wręcz kontaktu. Budowaniu takich relacji sprzyja metoda ironiczna, będąca przyjaznym mrugnięciem oka czy kumpelskim wydęciem warg. Dzięki niej znajdujemy się na antypodach oficjalności, wykluczających osobisty ton. Tę bliskość obrazów Susida podtrzymuje też sposób ich eksponowania oraz dobrze znane wszystkim elementy języka wizualnego. Susida fascynują bowiem proste formy, monochromatyczne tła, geometryczne figury; pospolite wykresy, widoczne kontury i długie pasy koloru. Nic więc dziwnego, że geometrii granic i kolorystyce flag państwowych poświęcił wiele uwagi. Pomimo używania literniczego szablonu i akrylowej farby w sprayu, indywidualizm wizualnego pisma podkreślany jest prześwitującym szkicem, rozmazanymi konturami i widocznymi retuszami; w ten sposób nawet tekst staje się barwną plamą. Za zestawem kolorowych prostokątów, kół, trójkątów i kwadratów, często znanych z historii, sztuki czy religii, kryje się próba przywrócenia znaczenia obciążonym kulturowo i historycznie symbolom (krzyż, swastyka, półksiężyc, gwiazda Dawida itp.). Dzięki tym powszechnym i silnie zakorzenionym w kulturze znakom oraz za pomocą słów konstruuje świat na nowo. Dla Susida nie ma więc tematów, których nie byłoby warto podjąć, dzieł na tyle kanonicznych, aby nie można było im było nadać nowych znaczeń, oraz językowych klisz, których nie można wypełnić indywidualną treścią. W ten sposób jeszcze raz przekonujemy się, że rzeczywistość nie została nam raz na zawsze dana, ale że jej kształt konstruowany jest w procesie, który artysta może inicjować, ale za którego przebieg w równym stopniu odpowiada każdy z nas.

"Pomysł na tę wystawę przyszedł mi do głowy, kiedy spojrzałem wstecz na to, co robiłem, i o co mi chodziło w malarstwie. Od czasu, kiedy z przekonaniem zacząłem malować, powstawał jakby zapis moich doświadczeń i opis otaczającego mnie świata. Mniej istotny wydaje mi się dzisiaj sposób, w jaki to robiłem, czy było to malarstwo w jakimś sensie przedstawiające, czy już tylko sprowadzone do podstawowych figur, znaków, a nawet samych liter i kolorów. Szkoła i dom: dwa miejsca i dwa symbole. Pierwszy to poznawanie i kształtowanie. Drugi, to nasza intymność i prawdziwa natura. Nie jest ważne, czy wiedza zdobyta w szkole przydała nam się, czy raczej więcej zrozumieliśmy poza nią. Gdy przejrzałem swoje obrazy, uwidoczniły się moje główne zainteresowania. Postanowiłem podzielić szkołę na klasy i przedmioty. Historia - bo wpływa na nasze życie, choćbyśmy nawet próbowali ją ignorować. Geografia - studiowanie map i flag, które przez pewien czas przykuwało moją uwagę. Na ich podstawie również próbowałem zrozumieć świat. Przyroda - jako nauka o człowieku, przedmiot opisujący wygląd naszego ciała i środowiska. Tajemnice urodzenia i rozwoju, fenomeny seksualności i śmierci. Plastyka - przedmiot choć niedoceniany, dla mnie najważniejszy. Patrząc na swoje dotychczasowe obrazy, takie właśnie przedmioty przyszły mi od razu na myśl. Są też obrazy o innych sprawach, ale aby nie mnożyć klas - pomyślałem - porozmieszczam je w domu. W domach są różne pomieszczenia. Jest salon, sypialnia, kuchnia i ubikacja. Dom każdy urządza według własnych możliwości i upodobań. Nie znając jeszcze swojej przyszłej wystawy, pomyślałem, że w domu można zmieścić wszystko, co pozostanie."
Paweł Susid o wystawie w Zachęcie, tekst z katalogu wystawy "Obrazy w szkole i w domu", Zachęta, 2006

*****
Paweł Susid urodził się w 1952 roku w Warszawie. W latach 1973-1978 studiował malarstwo i grafikę w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem Tadeusza Dominika i Mariana Rojewskiego. W latach 1984-1992 prowadził Galerię Młodych przy KMPiK "Bielany". W 1999, 2001 i 2006 otrzymał stypendium Ministerstwa Kultury. Mieszka w Warszawie.


Łukasz Gorczyca / Malarstwo jako myślenie o świecie i życiu (ale nie tylko swoim)
****************************************************************************************

"Czasem aż boję się koledzy, że na obrazy z telewizorem nie wygramy" - głosi jeden z częściej przywoływanych obrazów Pawła Susida. I choć można by traktować przytoczone zdanie jako cierpką konstatację dojrzałego artysty, obserwującego radykalne przeobrażenia technologiczne i kulturowe naszej cywilizacji, w istocie praca ta jest dowodem siły sztuki, jej niezawisłości i intelektualnego potencjału. Gdybyż telewizja była w stanie wspiąć się na taki poziom autorefleksji... Paweł Susid wierzy w malarstwo i wierzy w sztukę. Uważa też, że "sztuka wymaga czystości uczuć". Sztuka Pawła Susida zaś - dodajmy już od siebie - to wyjątkowa na naszym gruncie, konsekwentna praktyka artystyczna czerpiąca zarówno z malarstwa abstrakcyjnego i prospołecznej wizji plastycznej awangardy, jak i etyki konceptualizmu. Esencjonalne obrazy łączące malowane z szablonu teksty z abstrakcyjnymi kształtami, znakami i figurami tworzą razem projekt malarski, łączący klasyczną, nowoczesną kulturę artystyczną z odświeżającym powiewem anarchii. Susid niemal prowokacyjnie eksponuje treść własnych obrazów i równie manifestacyjnie posługuje się szablonami, jasno wskazując, że siła malarstwa nie w rzemiośle tkwi, a przez analogię - jedynym twórczym obszarem kultury jest prawdopodobnie kontrkultura. Oczywistym punktem odniesienia dla artysty jest jednak nie wprost polityka czy kultura, lecz sztuka traktowana jako próba rozumienia świata w oparciu o własne doświadczenie i intuicję. Proces, w którym intelekt odgrywa kluczową rolę.

Malarstwo Pawła Susida towarzyszy dziś kolejnej już generacji artystycznej. Malarz kończył studia w latach 70., kiedy żywe były strukturalne i autorefleksyjne gry malarskie. Wówczas też realizował serie "automatycznych" rysunków z powtarzającymi się motywami ornamentalnymi. W latach 80., kiedy nastąpiła eksplozja nowej malarskiej ekspresji, która była przecież również próbą mierzenia się z historią i polityką, obrazy Susida zaczęły opowiadać historie. Dużych rozmiarów kompozycje, malowane na sklejanych arkuszach papieru, posługiwały się parakomiksową narracją. Kolejnym malowanym scenom towarzyszyły podpisy, a całość układała się w zamkniętą, uniwersalną w treści opowieść, na przykład o życiu kobiet albo o kolegowaniu się Ameryki z innymi narodami. Mimo, że w warstwie malarskiej prace te bliskie były duchowi "nowej ekspresji", a stylistyka odbijanych z szablonów napisów mogła się wówczas trafnie kojarzyć z poetyką ulicznych działań malarskich, obrazy Susida wyróżniały się na tle ówczesnego malarstwa szczególną refleksyjnością i zwartą koncepcją kompozycyjną. Także ich treść wydaje się dziś zaskakująco aktualna. W 1986 roku Susid pokazał swoje prace na głośnej wystawie "Ekspresja lat 80." w Sopocie, a niewiele wcześniej objął kierownictwo artystyczne Galerii Młodych w EMPiK-u na warszawskich Bielanach. W drugiej połowie lat 80. wystawiali tam między innymi członkowie Gruppy, a galeria stała się jednym z najciekawszych miejsc prezentacji młodej sztuki. Ujawniła się wówczas znacząca cecha artystycznego charakteru Susida - powściągliwość. Po części z przyczyn losowych (pożar pracowni), po części praktycznych (konieczność malowania w domu) w drugiej połowie lat 80. artysta ograniczał się do malowania na niewielkich płótnach prac oszczędnych formalnie, nawiązujących dialog z konstruktywizmem - bazowym doświadczeniem nowoczesnego malarstwa. "Prawie (almost) wszystko jest abstrakcyjne" - zapisał na jednym z obrazów z 1987 roku, na innym zaś deklarował: "Maluję obrazy nawet drugi raz jeśli są ładne/cz. kwadrat - Malewicz - b. kwadrat". Rzeczywiście, również niektóre ze swoich własnych obrazów Susid będzie malował odtąd po kilka razy: Projekt stołu dla 4 osób, czy sławny Stażewski, Strzemiński mylą mi się. Obrazy te wnoszą zupełnie nową jakość. Są w istocie pracami o charakterze konceptualnym i tekstualnym. Opowiadają o malarstwie jako o przygodzie intelektualnej, a w warstwie formalnej podkreślają dobitnie, że malarstwo nie jest dyscypliną spontanicznych, autoekspresyjnych gestów. Susid unika nawet odręcznego pisma, posługuje się szablonami, by obrazy stały się bardziej jeszcze "obiektywne" i bardziej czytelne - dosłownie i w przenośni. Obrazy jako takie - podobnie jak zdania w języku - można powtarzać, a być może nawet trzeba powtarzać, tak jak zapamiętuje się i powtarza mądrości życiowe.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że wypracowując bardzo indywidualną strategię artystyczną, Susid wyprzedził znacznie mentalną rewolucję malarstwa, jaka dokonała się w Polsce pod koniec lat 90. To tłumaczy, choć nie usprawiedliwia faktu, że aż do schyłku lat 90. jego malarstwo egzystowało na uboczu sceny artystycznej. Dobitnym przypomnieniem artysty była prezentacja pracy Złe życia kończą się śmiercią jako projektu inaugurującego działalność Galerii Zewnętrznej AMS w 1998 roku. Przeniesienie kameralnego obrazu na 400 wielkoformatowych billboardów w największych miastach kraju ujawniło jeszcze jeden, szczególny wymiar sztuki Susida, jej siłę retoryczną. Oto bowiem obrazy, których warto słuchać i warto nich myśleć: "rewolucje robili dopiero wtedy gdy nie dawało się już wytrzymać". Tymczasem, od kilku lat obrazy Susida funkcjonują w zmienionym kontekście artystycznym. Tacy artyści młodszej generacji, jak Rafał Bujnowski, Wilhelm Sasnal czy Marcin Maciejowski zaczęli myśleć o malarstwie w podobnych, konceptualnych kategoriach. Bujnowski analizuje w swoich pracach proces uprzedmiotowienia obrazów i zarazem manifestacyjnie oczyszcza malarstwo ze spontanicznej i subiektywnej "malarskości" na rzecz malarskiej pracy, pracy wręcz zawodowej. Sasnalowi udało się za pomocą obrazów zamanifestować własny światopogląd i kulturowy background. Maciejowski zaś, zafascynowany retoryką języka publicznego (politycznego i prasowego) i używając jako materiału ilustracji z gazet, konstruuje swoiste, współczesne alegorie "polskości", "męskości", "kobiecości", "biedy", "dobra" i "zła". Podobnie grupa Twożywo, wyrosła z kultury street artu, posługuje się szablonowymi formami graficznymi i poetyckimi sloganami dobrze wpisanymi w polityczno-społeczne "tu i teraz". Jeśli pod tym kątem spojrzymy także na twórczość Jadwigi Sawickiej, a szczególnie na sposób, w jaki konstrukcje językowe determinują formę jej prac, stanie się jasne, że postawa i twórczość Susida nie mogą być dłużej traktowane jako outsiderskie. Prace wyżej wymienionych w różny sposób korespondują z wypracowaną przez niego metodą, a w szczególności traktują obraz jako wizualny komunikat, choć niekoniecznie posługujący się wprost tekstem. Na czym więc dziś, kiedy już niemal wszyscy świadomi są konceptualnych ram malarstwa, opiera się wciąż łatwo zauważalna odrębność prac Susida? Innymi słowy: co sprawia, że jego obrazy są dziś nadal, a może nawet szczególnie dziś, ważne?

Kiedy rozmawia się z artystą rozmowa szybko schodzi ze spraw malarskich na "życiowe". Obrazy nie są tylko grą słowną, ani tym bardziej wyłącznie grą barwnych płaszczyzn, aczkolwiek malarz ma do nich - geometrycznych, kolorowych kształtów - wyraźną słabość. Każdy obraz ma swój powód, a tym powodem jest konkretna, ułożona w zdanie myśl. "My tam w Polsce cierpimy od słabej telewizji". "Pożądanie wzięło się i jest z wielkiej różnicy płci, chyba". "Kraków wydaje się być stracony dla nauki". Tak czy nie? Te zwięzłe konstatacje mają w sobie, poza wszystkim, wiele życiowej mądrości, nabytej w określonych warunkach geograficzno-historycznych. Jednocześnie cechuje je przemyślana językowa elegancja, w duchu takich klasyków sztuki konceptualnej jak Lawrence Weiner czy Jenny Holzer, bo Susid nie stroni przecież od myśli wprost politycznych. Nieortodoksyjne przemyślenia, które maluje, przekraczają w oczywisty sposób konwencjonalne ramy malarstwa i sztuki. Ten specyficzny nastrój i misję obrazów najprościej opisał jakiś czas temu sam artysta: "Zastanawiając się nad swoimi pracami, dochodzę czasem do wniosku, że są to prace dla kogoś, kto jeszcze o czymś nie wie. Tak jak dziecko, które dopiero powoli dzień po dniu zdobywa pierwsze doświadczenia. Jak młody człowiek, co to pierwszy raz dowiaduje się o swojej seksualności. Tak właśnie ja przepowiadałem sobie w trakcie malowania, jaki jest otaczający nas świat. Stąd tyle naiwności w stwierdzaniu oczywistych faktów, gdy mówię np. o stosunku ilościowym pięknych i bylejakich dziewczyn. Albo że różne dziewczyny mogą być fajne. Również odkrywanie świata polityki i społeczeństwa zaskakiwało mnie często swoją głupotą lub prostactwem, więc szedłem to namalować, aby wiedzieć i zapamiętać". Malowanie jako myślenie o świecie i życiu, nie tylko swoim, i także dla innych, ku pamięci może nawet.
Tekst Łukasza Gorczycy z katalogu towarzyszącego wystawie "Obrazy w szkole i w domu", Zachęta, 2006

kurator - Lechosław Olszewski
kurator ze strony Zachęty - Julia Leopold


Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki. pl. Małachowskiego 3 00-916 Warszawa
Kontakt: www.zacheta.art.pl


Wystawy aktualne | Archiwum wystaw 2003-2012

redakcja|nota prawna
© 2003-2020 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.