WYSTAWY
WARSZAWA - RASTER
Paweł Susid i Przemek Matecki
03.02.2007 - 03.03.2007

03.02.2007 - 03.03.2007
Po raz pierwszy w Rastrze mamy przyjemność prezentować prace dwóch młodych, wybitnych malarzy - Pawła Susida (ur. 1952) i Przemka Mateckiego (ur. 1976). Do ich spotkania doszło w ubiegłym roku z inspiracji Dawida Radziszewskiego, który zorganizował wspólną wystawę obu artystów w prowadzonej przez siebie Galerii Pies w Poznaniu. Obecny pokaz w Rastrze jest rozwinięciem tamtego doświadczenia.

Malarstwo Susida dzięki swej intelektualnej dyscyplinie i moralnemu kręgosłupowi skutecznie wymyka się wszelkim malarskim modom. Artysta wypracował własną filozofię obrazu, która zrywając z formalnym wymiarem "malarskości" eksploruje to, co w tradycji sztuki nowoczesnej najważniejsze - samoświadomość i krytyczną relację z kulturą i światem współczesnym. "Maluję obrazy nawet drugi raz jeśli są ładne" - powiada Susid podkreślając, że sens jest ważniejszy od konwencji, istotą zmian jest zaś proces rozumienia, a nie stylizacji. Susid wypowiada się obrazami-zdaniami, które zdają relację z procesu obserwacji sztuki i życia (w jego prywatnych i publicznych przejawach), nie unikając ważnych deklaracji światopoglądowych, jak i cierpkich uwag o własnych słabościach. Jest w tym hip-hopowo współczesny i po malewiczowsku klasyczny. Jako artysta, obserwator i uczestnik sceny artystycznej jest także jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla malarzy i krytyków młodej generacji, której sam przygląda się z nieczęstą wnikliwością i przychylnością.

Jednym z tych "młodych" jest dziś Przemek Matecki. Jego sztuka dojrzewała przez ostatnie kilka lat z dala od wielkich centrów decyzyjnych i oaz luksusu (życie w Żaganiu, studia w Zielonej Górze, praca na budowie w Warszawie), by w efekcie wnieść zupełnie nową jakościowo energię. Biorąc za punkt wyjścia wydzieliny i śmieci (również w sensie dosłownym) współczesnej kultury wizualnej i materialnej, Matecki wytwarza malarskie byty - obrazy, obiekty, instalacje - o najwyższym stopniu wyrafinowania. W swoich pracach łączy prasowe zdjęcia i reprodukcje ze szlachetnym, malarskim kamuflażem w czym przypomina trochę jubilera-wizjonera oprawiającego polne kamienie w złoto. Sztuka Mateckiego ma wymiar radykalny i eksperymentalny, bywa wulgarna, flirtuje z pornografią i polityką, by w końcu, w niezrozumiały do końca sposób, przeciągnąć złe moce na swoją stronę. Zdradza zarazem szczególną, rzadką cechę - umiejętność rewolucjonizowania sposobu postrzegania rzeczywistości, rekonstruowania "lepszego świata" z okruchów tego, którym oddychamy na codzień.

Malarstwo Susida i Mateckiego łączy podobna, retoryczna siła mierzenia się ze współczesną kulturą, również w jej najbardziej przyziemnych przejawach. Wspólna jest im specyficzna, nieakademicka czułość dla obrazu malarskiego i zarazem kontrkulturowa energia, która sprawia, że ich obrazy - składane i z cytatów, i z szablonów, i z wyrwanych z gazet zdjęć - żyją prawdziwym życiem, tu i teraz.

Na wystawie prezentowane są w zdecydowanej większości najnowsze prace artystów, w tym dwie szczególne realizacje przygotowane specjalnie z myślą o przestrzeni Rastra.


"Pierwszy kontakt z twórczością Pawła Susida miałem w 1998 roku, byłem wtedy w podstawówce i przejeżdżałem z moimi rodzicami przez Śląsk. W którymś z tych smutnych miast, Katowice albo Bytom, zobaczyłem bilbord "Złe życia kończą się śmiercią". Pamiętam jak wielkie wrażenie na mnie zrobił. Byłem zdezorientowany. W 1998 roku artystyczny bilbord były czymś zupełnie niespotykanym w najbliższym otoczeniu. Dezorientacja wynikała z faktu, że praca ta nie pozostawiała wątpliwości, co do tego, że nie jest fragmentem akcji reklamowej. Teraz wiem, że komunikat Susida był ostrzeżeniem. Przemka Mateckiego pierwszy raz spotkałem w Żaganiu. Wybrałem się tam specjalnie żeby zobaczyć jego obrazy. Były trudne, niepokojące, na cienkich płótnach rozwieszonych na rachitycznych blejtramach. Miałem wtedy duży problem z ich przyswojeniem. Podobały mi się niezmiernie, ale trudno było znaleźć język, którym mógłbym o nich mówić. Jeden z obrazów, który wtedy zobaczyłem wraca do mnie, jest w pamięci pod powiekami. Na dużym, prostokątnym płótnie namalowane różnokolorowe pasy. Nie pamiętam, żeby jakieś inne paski z historii sztuki były dla mnie tak znaczące jak te z zobaczonego wtedy obrazu. Postanowiłem zrobić wystawę Pawłowi Susidowi, przyjechałem do niego, pokazałem mu dokumentacje prowadzonej przeze mnie Galerii Pies. Paweł się zgodził. Gdy już wychodziłem, w korytarzu jego mieszkania, spytałem czy chciałby być zestawiony z jakimś młodym artystą. Odpowiedział, że ok., ale żebym cos zaproponował i przesłał mu propozycje. Już w tym korytarzu doskonale wiedziałem, że to musi być Matecki, potem zacząłem zastanawiać się dlaczego. Próbując wytłumaczyć sobie to zestawienie, dostrzegłem pewną analogie w ich życiorysach artystycznych. Oczywiście powodów i podobieństw jest jeszcze kilka, ten jednak chciałbym tu wyostrzyć. Paweł Susid, tworzy swoje wstrzemięźliwe w formie obrazy od początku lat 80. Podporządkowuje formę plastyczną tekstom malowanym na obrazach. Sens nadają hasła, jednak reżim malarski jest bardzo istotny. Twórczość Susida z lat 80. nie miała nic wspólnego z neoekspresjonistycznymi tendencjami, które wówczas dominowały (byli oczywiście artyści którzy malowali wtedy kółka i kwadraty, ale robili to z zupełnie innych powodów niż Susid). To co robił wtedy było bardzo oryginalne, a jednocześnie jakoś niezauważane. Moment pełnej recepcji twórczości Pawła Susida nastąpił w latach 90. Widać to doskonale w pracach malarzy, którzy rozpoczęli swoje kariery po 1989 roku, a tak naprawdę, pełne przyswojenie malarstwa Susida następuje dopiero dziś, do czego w dużym stopniu przyczyniła się świetna retrospektywa w Zachęcie. Podobnie jak malarstwo Pawła Susida kiedyś, tak dziś twórczość Mateckiego jest dopiero trawiona przez krytykę i publiczność. Matecki, który w szerszym obiegu sztuki w Polsce funkcjonuje od niedawna, stanowi intelektualne wyzwanie dla krytyków i widzów. Trawienie następuje powoli. Przemek zaczął malować obrazy pozornie niestaranne, trudne, wysublimowane, wręcz hermetyczne. Rozpoczął w momencie dominacji, ładnych, czystych, estetycznych, dostępnych dla widza obrazów. Oddziaływanie artystów takich jak grupa Ładnie czy Agata Bogacka było w polskim malarstwie bardzo szerokie. Przetoczyło się to malarstwo, w różnorakich lepszych lub gorszych kopiach przez galerie większe i mniejsze, myślę jednak, że dotknęło głównie szkoły artystyczne, i ta jego powierzchowna recepcja cały czas pokutuje po różnych pracowniach. Po prostu młodzi malarze zorientowali się, że mazanie po obrazie farbą to wiocha i dużo fajniej będzie malować czysto i schludnie. Być może taki był wtedy w Polsce "duch czasu" a Bogacka czy Ładniści byli jego pierwszymi i najciekawszymi wyrazicielami. Nie jest oczywiście trafne przeciwstawienie malarstwa Przemka i Pawła malarstwu, które w czasie ich początków artystycznych dominowało. Zresztą początki grupy Ładnie i pierwsze obrazy Mateckiego wykazują pewne podobieństwa. Przy w pewnym stopniu podobnym punkcie wyjścia punkt dojścia jest już diametralnie różny. Wydaje mi się, że Matecki jest już w takim momencie, że lada chwila sam może stać się jakimś punktem odniesienia dla polskiej sztuki. Różnica między nim a Susidem jest taka, że dziś koło zmian i recepcji toczy się coraz szybciej. Matecki nie musi czekać tak długo, ponieważ zmiany odbywają się w ciągu kilku lat. Umiemy obsługiwać coraz to nowe urządzenia, uczymy się jeść owoce, których nie jedliśmy do tej pory, nie boimy się nowych technologii. Matecki dostrzega to wszystko, ale nie biegnie za podnieconym tłumem, tylko zbiera rzeczy, które tłum zgubi po drodze. W momencie, gdy nastąpi nagły zwrot, i tłum zorientuje się, że trzeba biec w odwrotną stronę, dokładnie w tę, z której przybiegł, okaże się, że pozostawiony w tyle Matecki stoi na początku peletonu." (Dawid Radziszewski)

Raster. Hoza 42 m. 8, 00-516 Warszawa
Kontakt: raster.art.pl


Wystawy aktualne | Archiwum wystaw 2003-2012

redakcja|nota prawna
© 2003-2020 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.