WYSTAWY
WARSZAWA - GALERIA OBOK ZPAF
Michał Łobaczewski - Urodziny
15.03.2007 - 29.03.2007

15.03.2007 - 29.03.2007
Ukraina jest jednym z krajów najbardziej dotkniętych epidemią HIV - AIDS, zaś dynamika wzrostu nowych zakażeń w tym państwie należy do najwyższych na świecie (obok Federacji Rosyjskiej). Ponad 60 procent zakażonych - to narkomani. AIDS jest problemem także i w Polsce. Według danych PZH do końca stycznia 2007 r. wirusa wykryto u 10 637 osób.

"Urodziny" to dość przewrotna nazwa projektu zrealizowanego przez autora w odesskim hospicjum dla chorych na AIDS. Dokument ten jest bardzo subiektywnym zapisem ostatnich chwil życia osób trafiających tu w ostatnim stadium choroby. Każdy nowy dzień, nowa chwila, kubek herbaty, zapalona świeczka na urodzinowym torcie jest dla każdego z pensjonariuszy zwycięstwem nad śmiercią, stąd tytuł wystawy - "Urodziny" jest dość symboliczny. Projekt ten poraża ładunkiem emocji, zawartych w oczach, pozach fotografowanych ludzi, scenach, o których często wiedzieć nie chcemy lub ich unikamy. Przy tym stopniu dramaturgii autorowi udało się zachować swoistą poetykę obrazu. Marcin notuje tą zastaną i bolesną rzeczywistość w sposób dyskretny, zachowując pełen szacunek wobec portretowanych osób, nie odzierając ich z godności i resztek tlącego się człowieczeństwa.

Skąd Marcinie przyszedł ci do głowy pomysł na realizację dokumentu o Aids i dlaczego zdecydowałeś się na jego realizację akurat na Ukrainie?

Kiedy pierwszy raz byłem na Ukranie, przygotowywałem fotoreportaż dotyczący dwudziestej rocznicy awarii elektrowni w Czernobylu. W trakcie realizacji materiału tafiłem do jednego ze szpitali, w którym leczy się chorych na gruźlicę. Warunki jakie tam zastałem nie przypominały szpitala, lecz zagrzybione piwnice z odpadającym tynkiem. Przeczytałem w międzyczasie raporty dotyczące rozprzestrzeniania się wirusa HIV i Ukrainę wymieniono tam, jako wiodący kraj w Europie. Opowiedziałem o całej sytuacji koledze, który wiedział o takim hospicjum dla chorych na AIDS właśnie na Ukrainie. Dzięki korespondentce Rzeczpospolitej znalazłem ośrodek na peryferiach Odessy.

Czy wymagano od Ciebie jakichś pozwoleń, listów intencyjnych?

Tak, droga do uzyskania wszystkich pozwoleń na możliwość fotografowania w hospicjum była długa i momentami absurdalna.

Jak wyglądała twoja praca - obecność na terenie ośrodka, jak reagowali na Ciebie pacjenci i ich rodziny?

Miałem tydzień na realizację projektu, tydzień, by z intruza z aparatem stać się facetem, o którym wiadomo, że nie szuka sensacji, ale jest po to aby opowiedzieć jakąś historię i może mu się to udać tylko pod warunkiem, że chorzy mu zaufają i zgodzą się na to aby uczestniczył w tym wszystkim co widzi. Czas spędzony przeze mnie w hospicjum to przede wszystkim rozmowy z chorymi, wysłuchiwanie różnych historii i bardzo delikatne wchodzenie w ich świat z aparatem.

Przy takim jak Twoje Marcinie podejściu do tematu, trudno chyba o asertywność. Czy miałeś moment zawahania, czy były sytuacje, które przerosły twoje możliwości percepcji?

Tak, i to już w pierwszym dniu mojego pobytu w hospicjum. Wiedziałem, że spotkam się tam ze śmiercią, bo też o tym jest ten materiał, ale nie przypuszczałem, że w sumie mimo dobrego przygotowania będę miał ochotę uciekać z tamtąd na zajutrz. Tego się nie da opowiedzieć słowami, zresztą dlatego fotografuję - to codzienne umieranie i rodzenie do życia, wszechobecna cisza i zawsze trochę nadziei na twarzach. Kiedy fotografowałem śmierć... Moment po, chwilę przed, aparat w mokrej drżącej dłoni przyłożony do oka, podwyższone ciśnienie i pytanie do samego siebie czy powinienem?

Prezentowaniu tematów trudnych zazwyczaj towarzyszą emocje i aura sensacji. Czasem zastanawiam się czemu tak się dzieje. Czy aż tak uwierzyliśmy w cudowną moc kremów i lekarstw, że wierzymy, iż uchronią nas od starości, od momentu ostatecznego? A może uwierzyliśmy, że jeżeli czegoś nie widzimy, nie zauważamy, to tego nie ma? Fotografia jest dziedziną predestynowaną do "opisywania świata", a w końcu cóż jest dla autorów ważniejszego spośród tematów jak właśnie "tajemnica życia i jego końca"...

Kurator Anna Wolska

AIDS to skrót angielskiej nazwy - Acquired Immune Deficiency Syndrom, czyli - zespół nabytego upośledzenia odporności. "Zespół" - czyli klinicznie nie jedna, lecz więcej chorób nabytych - na skutek zakażenia prowadzących do całkowitego "upośledzenia odporności" u chorego. Uszkodzony lub zniszczony w przebiegu choroby system immunologiczny przestaje być zdolny do obrony organizmu przed infekcjami. W rezultacie osoba chora na AIDS staje się podatna na wiele infekcji (wywołane przez różne mikroorganizmy żyjące w otoczeniu człowieka), na jakie inni albo w ogóle nie zapadają, albo jeśli zachorują, potrafią je skutecznie zwalczyć. AIDS nie zabija, tylko szeroko otwiera wrota chorobom, które u osoby pozbawionej naturalnej odporności kończą się śmiercią. AIDS jest ostatnim stadium, objawowym, stadium zakażenia wirusem HIV. HIV to skrót angielskiej nazwy - Human Immunodeficiency Virus, czyli - wirus nabytego upośledzenia odporności. Choć mówi się czasem o "zakażeniu AIDS", to w gruncie rzecz osoba zakażona wirusem nie jest jeszcze chora na AIDS. Od momentu zakażenia upływają tygodnie, miesiące i lata - zdarza się, że nawet dziesięć lat - zanim wystąpi pierwsze objawy choroby. AIDS jest wirusową chorobą zakaźną, ale zaraźliwą tylko w specyficznych warunkach. Zarazić się można podczas stosunku płciowego, przez użycie tej samej igły do wstrzyknięć, przez kontakt skaleczenia, rany, owrzodzenia z zakażoną krwią oraz w następstwie transfuzji, jeśli krew nie została poddana kontroli na obecność wirusa.

Galeria Obok ZPAF, Warszawa, Pl.Zamkowy 8
Kontakt: www.zpaf.pl


Wystawy aktualne | Archiwum wystaw 2003-2012

redakcja|nota prawna
© 2003-2020 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.