ARCHITEKTURA
WARSZAWA - KRÓLIKARNIA - PAŁAC I ZAŁOŻENIE PARKOWE
Paweł Giergoń    01-03-2004

W południowej części Warszawy, na krawędzi skarpy wiślanej wznosi się otoczony parkiem pałac zwany Królikarnią. Jego historia sięga czasów pierwszej połowy XVIII wieku i Augusta II Sasa, który w tym właśnie miejscu postanowił zbudować zwierzyniec i hodować w nim króliki. Przemiłe te zwierzęta miały służyć królowi jako cel w organizowanych tu polowaniach. Dziewiczy teren, pocięty wąwozami, doskonale się do takich zabaw nadawał. Owczesne zwierzyńce z reguły otaczano ogrodzeniem i w ich obrębie stawiano budynki gospodarcze. Tak też zapewne wyglądała pierwsza Królikarnia. Jej wygląd można odtworzyć na podstawie zachowanego w Archiwum Głównym Akt Dawnych planu Warszawy i jej okolic z 1732 roku. Z planu tego wynika, że wokół Królikarni rozciągało się wówczas pustkowie - założenie było oddalone od zabudowań mieszkalnych i ruchliwych traktów warszawskich. Teren zwierzyńca miał plan prostokąta i pokrywał się mniej więcej z wymiarami obecnego parku. Jego centralnym punktem był zapewne drewniany pawilon myśliwski otoczony szeregiem innych zabudowań porozrzucanych po całym terenie zwierzyńca. Główną oś całości wyznaczała prosta aleja, biegnaca od bramy, poprzez drewniany mostek przerzucony ponad jarem zachodnim ku budynkowi usytuowanemu pośrodku, na krawędzi skarpy. Poniżej, patrząc w kierunku wschodnim wykopano prostokątną sadzawkę przecietą strumieniem zasilającym dalej wody Łazienek. Plan Królikarni z 1732 roku jest dowodem na to, że ówczesna moda barokowych, geometrycznych układów przestrzennych była tak silna, że nawet nieregularnemu, pociętemu jarami i wzniesieniami terenowi narzuciła schemat geometryczny.

Właściciel. W 1775 roku zwierzyniec przechodzi na własność ks. Elżbiety z Czartoryskich Lubomirskiej, marszałkowej wielkiej koronnej, inicjatorki założenia sąsiedniego ogrodu mokotowskiego. Wkrótce jednak Królikarnia została odsprzedana Karolowi Aleksandrowi Thomatisowi. Ten, wzorem znacznie od niego możniejszych Czartoryskich na Powązkach, Lubomirskiej na Mokotowie, Kazimierza Poniatowskiego na Solcu, Stanisława Augusta w Łazienkach i Michała Poniatowskiego w Jabłonnie postanawia wznieść w tym miejscu swoją willę podmiejską. Do jej zaprojektowania Thomatis wynajął najlepszych w tym czasie architektów - znamy dziś z reprodukcji i zachowanych oryginałów projekty Jana Fontany (brata Jakuba), Jana Chrystiana Kamsetzera i Dominika Merliniego. To właśnie nazwisko Merliniego widnieje na podpisanej w roku 1778 umowie w sprawie rozpoczęcia prac budowlanych na terenie Królikarni. Thomatis sięgnął więc po architekta najwyższej klasy, budowniczego samego króla, osobę która ledwie rok wcześniej wygrała silnie obsadzony konkurs na przebudowę Sali Balowej na Zamku Królewskim w Warszawie.

Większość materiałów archiwalnych dotyczących historii Królikarni to przechowywane w AGAD rachunki i spisy robót budowlanych przy nowo wznoszonym pałacu. Na ich podstawie dośc dokładnie można określić fazy budowy założenia. W 1778 roku zwieziono na teren zwierzyńca budulec. Rok później ruszyła budowa kilku mniejszych budynków (kuchnia, oficyny, kurnik). Niektóre z owych pierwszych budynków zachowały się do dziś - oficyny stoją przy ulicy Puławskiej. Jedna z nich, zwana domkiem administracyjnym znajduje się w południowo-zachodnim narożniku posesji. Druga z oficyn, położona równolegle znajduje się poza murem obecnego ogradu i należy do pobliskiego szpitala. Oryginalną cechą owych budowli było usytuowanie ich w pewnej odległości od pałacu. Rozwiązanie takie, bardzo wówczas nowatorskie, przewidywało oddzielenie budowli pałacowej od zabudowań gospodarczych. Nieco wcześniej podobnie postąpiono w sąsiednim Mokotowie. Być może własność Lubomirskiej i jej plan zagospodarowania przestrzeni był bezpośrednim wzorem dla rozplanowania przestrzennego zabudowań w Królikarni.

Kuchnia. W latach 1780-82 powstaje budynek kuchni, której autorstwo przypisywane jest bezpośrednio Dominikowi Merliniemu. Budynek odznacza się oryginalną architekturą. Usytuowano go na planie koła przy wlocie do północnego wąwozu, na zboczu stromej skarpy co spowodowało, że jego wysokość jest zróżnicowana - od strony pałacu zaledwie jednokondygnacyjna, budowla rośnie do trzech kondygnacji od strony wąwozu. Do kuchni prowadzą dwa wejścia - od strony wjazdu i wąwozu. To drugie ozdobione zostało dwukolumnowym, przyściennym portykiem zwieńczonym belkowaniem z fryzem tryglifowym. Kolumny posiadają głowice w stylu toskańskim. Co ciekawe, budowla posiada zaledwie dwa otwóry okienne skierowane na zewnątrz - jest to półokrągłe okienko umieszczone nad portykiem i mały otwór na wysokości fryzu. Elewację zdobi poziome boniowanie oraz dwie reliefowe płyciny z przedstawieniami dekoracyjnych zniczów, pomiędzy którymi zwisają girlandy owoców i kwiatów. Pod gzymsem biegnie stiukowy fryz skłdający się z motywu wolich głów ozdobionych wstążkami i połączonych girlandami. Kuchnię wieńczy attyka, znacznie wyższa od strony dziedzińca a jej wyszczerbiony gabaryt ma wywołać zamierzone przez architekta wrażenie modnej wówczas "ruiny". Wewnątrz budynku kuchennego znajduje się okrągły dziedziniec, na który wychodzą okna pomieszczeń. Stąd biegną także dwa podziemne korytarze - jeden do pałacu, drugi do groty pod tarasem. Korytarze te służyły do transportu potraw. Oddzielenie kuchni od właściwego pałacu miało także praktyczne znaczenie - w razie pożaru zagrożenie obejmowało zaledwie jedną budowlę. Podziemne korytarze, nieszablonowe osadzenie budynku na zboczu skarpy oraz forma i szata dekoracyjna kuchni nawiązują do słynnego starożytnego grobowca Cecylli Metelli przy rzymskiej Via Appia i są refleksem romantyzujących osiągnięć architektury ogrodowej ostatniej ćwierci XVIII wieku. Budynek kuchni przypomina także inną, wcześniej zbudowaną przez Merliniego budowlę - pochodzący z lat 1777-78 rezerwuar w Łazienkach. Kształt walca, wewnętrzny dziedziniec dający światło pomieszczeniom oraz zbliżona szata dekoracyjna to wszystko przywodzi na myśl inspirację pierwowzorem jakim był grobowiec Cecylii Metelli. Do 1782 roku dokumenty dotyczące Królikarni nie wspominają jeszcze nic na temat pałacu. Z tego wynika jasno, że zdecydowano się najpierw wznieść pawilony ogrodowe i zabudowania gospodarcze a na koniec dopiero przystąpić do budowy samego pałacu.

Pałac. W roku 1782 rozpoczynają się właściwe prace przy budowie pałacu. W roku tym zakupiono bardzo duże ilości drewna przeznaczonego do jego budowy. Jednocześnie ze wznoszeniem murów rozpoczęto prace przy tarasie od strony skarpy. Prace budowlane trwały dosyć wolno. Nasilenie prac nastąpiło w roku 1784. W rok póżniej mury musiały być już gotowe skoro w rachunkach widnieją zapisy dotyczące zakupów dużych ilości gipsu, przeznaczonego zapewne na dekoracje stiukowe pałacu. Ostatecznie prace przy pałacu zamknięto w 1786 roku. Nowo wybudowany pałac Thomatisa musiał być nie lada atrakcją pośród ówczesnego podwarszawskiego budownictwa willowego, należy bowiem do reprezentacyjnych przykładów polskiego klasycyzmu. Budowla założona jest na planie kwadratu, piętrowa, o wysokim przyziemiu zawierającym sutereny, zwieńczona bębnem z kopułą. Elewacja zachodnia jest siedmioosiowa zaś pozostałe pięcioosiowe. Fasadę zachodnią zdobi portyk o głębokim podcieniu, wsparty na czterech kamiennych kolumnach jońskich, zamknięty trójkątnym frontonem wypełnionym dwoma tarczami, hełmem, globusem, lirą, paletą malarską, zwojami papieru, księgą i maską ludzką. Tak bogaty zestaw elementów ozdobnych miał zapewne symbolizować szerokie horyzonty właściciela. Trzy inne przyścienne portyki pozostałych elewacji zamarkowane są płytkimi ryzalitami, pilastrami jońskimi i trójkątnymi frontonami. Fronton ryzalitu wschodniego posiada dekorację symbolizującą wodę. Tympanon północny zdobią motywy symbolizujące myślistwo. Dekoracja elewacji południowej uległa całkowitemu zniszczeniu w latach II wojny światowej i dlatego nie znając pierwotnie figurujących tam emblematów ani ich symbolicznej wymowy, w czasie prac rekonstrukcyjnych powtórzono tu dekorację tympanonu północnego (myślistwo). Naroża budynku oraz kondygnacja przyziemia są boniowane. W elewacji, charakterystyczne dla Merliniego są grubo modelowane konsole, podtrzymujące gzymsy okienne. Bęben kopuły ozdobiony jest stiukowym fryzem przedstawiającym orły połączone girlandami. Kopuła zwieńczona została elementem dekoracyjnym o kształcie karczocha, który pierwotnie był złocony.

Bogato dekorowane są ściany przedsionka, gdzie przestrzenie parapetowe otworów pierwszego pietra ozdobiono okrągłymi, ujętymi w rogi obfitości medalionami z ludzkimi twarzami. Ponad wejściem głównym umieszczony został orzeł o rozpostartych skrzydłach. Pierwotnie trzymał on w łapach rulon z łacińskim wersetem: "Pro ratione voluntas" (tłum. w stosunku do zamiaru). Do portyku prowadzą kamienne schody z występami po bokach, na których niegdyś ustawione były skrzydlate syreny, a jeszcze później, kute w żelazie latarnie. Ryzalit elewacji wschodniej (od strony skarpy) rozczłonkowany jest obecnie czterema pilastrami. Do 1945 roku miał on jednak nieco inny wygląd - naroża ujete były w dwa pilastry, pomiędzy którymi, na poziomie pierwszego piętra znajdował się wsparty na sześciu kamiennych konsolach balkon, ozdobiony wspaniale kutą żelazną balustradą o motywie wici roślinnej. Podczas odbudowy pałacu po zniszczeniach wojennych odkryto ponoć ślady po wewnętrznych pilastrach - wobec czego zrekonstruowano je, a balkon usunięto? Sądzono podobno, że był on późniejszym, XIX-wiecznym dodatkiem. Zdaniem autora monografii na temat Królikarni, profesora Marka Kwiatkowskiego, balkon mógł być wybudowany po wykończeniu elewacji, ale jeszcze w XVIII wieku i to prawdopodobnie przez samego architekta i budowniczego - Dominika Merliniego. Świadczyć o tym mogą fakty - widok pałacu z 1835 roku oraz oszacowanie sporządzone w cztery lata później mówią o "ganku" na pierwszym piętrze. Ponadto na przekazie ikonograficznym z końca XVIII wieku sporządzonym przez nieznanego malarza, wyraźnie widać ten element. Wprowadzenie balkonu pozwalało ówczesnym na podziwianie wspaniałego widoku jaki musiał się stamtąd rozciągać - niezabudowane łąki wilanowskie, których perspektywę zamykała na wprost bryła kościola czerniakowskiego, na prawo - pałac wilanowski i kościół służewski (św. Katarzyny), na lewo zaś - ogród mokotowski i Łazienki. Elewacja wschodnia ozdobiona została ponadto kamiennymi schodami, których biegi rozchodzą się na boki ku dwóm niższym podestom, usytuowanym na skrajach elewacji, a nastepnie schodzą się ku środkowi i łączą w jeden szeroki bieg, prowadzący ku tarasowi. Środek pałacu zajmuje okrągły pokój zwany Rotundą, górujący bębnem swej kopuły ponad pozostałymi partiami budynku. Rotundę zdobi osiem stiukowych kolumn o trzech żółtych i białych kapitelach korynckich oraz płyciny pokryte białymi stiukowymi ornamentacjami, w których powtarza się motyw gryfów z lirami i kadzielnic okolonych arabeskami. Ponad płycinami na wysokości kapiteli znajdują się stiukowe białe orły z rozwiniętymi skrzydłami. Wokół tego wnętrza, symetrycznie rozplanowano pozostałe pomieszczenia o rzutach kwadratów lub prostokątów. Wśród nich wyróżniała się Sala Złota, nazwana tak z powodu licznych złoconych dekoracji arabeskowych pokrywających ściany. Pokój ten usytuowany był na głównej osi i stąd prowadziły drzwi na taras. Plan reprezentacyjnego parteru powtarzały z małymi odchyleniami pozostałe kondygnacje. Kondygnacje te łączy pierwotna, spiralna klatka schodowa o kamiennych stopniach, założona na planie owalu i usytuowana na lewo od głównego wejścia. Pomieszczenia pałacu za czasów Thomatisa posiadały także ozdobne posadzki ułożone w dekoracyjne wzory. Komnaty pałacowe zdobiły także kominki. Inwentarze palacowe wymieniały pięć kominków z bialego marmuru, z czego dwa dekorowane były dodatkowo mozaiką. Teren przypałacowy od strony skarpy posiada również architektoniczne opracowanie. Cypel skarpy opasany jest murem założonym na rzucie spłaszczonego półkola. Pośrodku, półokrągła arkada prowadzi do sklepionej kolebkowo groty, po której obu stronach znajdują się okrągłe pomieszczenia, oświetlane niewielkimi otworami. Grota połączona jest podziemnym korytarzem z kuchnią.

Do naszych czasów zachowały się dwa XVIII-wieczne widoki pałacu. Autorem jednego jest Zygmunt Vogel, który przedstawił Królikarnię od strony południowo-zachodniej. Autor drugiego obrazu jest nieznany. Przedstawił on na swoim rysunku pałac od strony wschodniej. Wkrótce po otwarciu, Królikarnia zasłynęła jako jedno z najatrakcyjniejszych miejsc pod Warszawą. Bywanie tu należało do dobrego tonu. Wsród gości nie brakowało króla Stanisława i najznamienitszych przedstawicieli jego dworu.

Dalsze losy. Powstanie z 1794 roku przyniosło Królikarni nieznaczne szkody. Zniszczeniu uległa część zabudowań gospodarczych. W dniach 10-14 lipca 1794 roku główną kwaterę miał tu Tadeusz Kościuszko. Kilkanaście lat później, w okresie Księstwa Warszawskiego urządzono tu lazaret dla żołnierzy armii napoleońskiej. W 1807 roku umiera Karol Thomatis. Sukcesorzy postanowili sprzedać posiadłość i opuścić ziemie polskie. Ostatecznie, 17 lipca 1816 roku Królikarnię nabył wojewoda wileński, Michał Hieronim Radziwiłł z Nieborowa. W 1817 roku zmieniło się nieco otoczenie posiadłości. Na skutek zarządzeń nieprzychylnych Radziwiłłom władz carskich przekopano przez Królikarnię kanał ze ściekami oraz osiedlono w sąsiedztwie kolonię niemiecką. Wieś Szopy Niemieckie znajdowała się na skarpie poza ogrodzeniem ogrodu owocowego od strony południowej. Ponizej skarpy powstała tez wieś o nazwie Szopy Polskie. Podczas powstania listopadowego Królikarnia stanowiła najdalej na południe wysunięty punkt obrony Warszawy. Z walk powstańczych pałac wyszedł obronną ręką, Stacjonowały tu zarówno wojska powstańcze jak i okupacyjne, nie wyrządzając jednak większych szkód.

Po śmierci Radziwiłła w 1831 roku Królikarnia przeszła prawem dziedziczenia na jego dzieci. Ogród udostępniany był publiczności. Zasadzona jeszcze za czasów Thomatisa roślinność znacznie się rozrosła. Z biegiem lat jednak, budowle założenia zaczęły podupadać. Kosztorys prac restauracyjnych z 1843 roku przewidywał odbudowę pałacu, gruntowną odbudowę tarasu od strony skarpy oraz zewnętrzne udekorowanie kuchni. W tym samym czasie podjęto prace przy przekształcaniu ogrodu. Ich autorem był Franciszek Maria Lanci, jeden z głównych reprezentantów dziewiętnastowiecznego romantyzmu w architekturze polskiej. Jego pomysłem było nowe opracowanie tarasu od strony skarpy i romantyczne udekorowanie attyki kuchni. Jemu także, Radziwiłłowie powierzyli zadanie zaprojektowania i zbudowania nowego mostu w zachodniej części parku. Most rozpięty został ponad jarem na jednej półokrągłej arkadzie. Balustrada składała się ze słupków połączonych żelazną poręczą. W punkcie środkowym umieszczono dwie kolumny z latarniami. Wstępu na most miały strzec od strony wjazdu dwie skrzydlate syreny, od strony pałacu - sfinksy. Ostatecznie przy wstępie na most spoczęła para lwów ze świątyni Diany z Arkadii. Z drugiej strony ustawiono syreny wcześniej stojące przed portykiem pałacu, a na ich miejscu umieszczono żelazne latarnie, istniejące do czasów ostatniej wojny. Otoczenie pałacu zmieniło swój charakter ? ogród stracił swój osiowy układ na rzecz kompozycji niesymetrycznej, typowiej dla doby romantyzmu. Dodatkowo wejście do ogrodu od strony zachodniej zostało ptrzesunięte w naroże północno-zachodnie. Prawdopodobnie w tym samym okresie czasu wykopano poniżej skarpy drugi staw. Był on przesunięty dalej na wschód i otaczając klinem zbocze skarpy dochodził aż do Szop.

W 1849 roku za sumę 231 000 złotych polskich Królikarnia przeszła w posiadanie Ksawerego Pusłowskiego. W kwitnącym stanie przetrwała do roku 1879, kiedy to pałac strawił pożar. Tygodnik Ilustrowany informował: "Pożar wybuchnął tak gwałtownie, iż wszelki ratunek okazał się niemożliwym. Śliczny budynek, którego wnetrze zdobiło mnóstwo dzieł sztuki, a obok obrazów obejmowało wiele cennych pamiątek, prócz suteren stoi dzisiaj w szczątkach, szczerniałych od ognia. (?) Szkody są ogromne, ale najważniejsza ta, że ze zgorzenia pałacu Królikarni ubyło jedno muzeum krajowe, jeden zbiór dzieł sztuki i zabytków, których już żadna siła ludzka nie powróci." Zniszczeniu uległy wnetrza parteru i piętra. Ocalały jedynie sutereny i mury budowli. Syn Ksawerego Pusłowskiego, Wandalin, odbudował pałac opierając się na zachowanych dokumentach pomiarowych i ocalałych fragmentach stiuków i boazerii. Prace zakończono w 1880 roku.

W 1884 roku posiadłość zakupił od Pusłowskiego ks. Aleksander Drucki-Lubecki. Pałac z ogrodem znajdował się w jego rękach zaledwie do 1889 roku, kiedy to został odkupiony przez Martę Krasińską z domu Pusłowską. W 1902 roku właścicielka przeprowadziła gruntowny remont posiadłości. Odnowiono wnętrza pałacowe i elewacje. Uporządkowano również park. W tym samym roku władze Warszawy wydały zgodę na ułożenie linni tramwaju konnego przez Mokotów do Królikarni. Jeszcze do lat dwudziestych teren ten miał nadal charakter rezydencji podmiejskiej. Pierwsze kamienice na ulicy Puławskiej zaczęły się pojawiać dopiero w latach dwudziestych XX wieku. Do wybuchu drugiej wojny światowej w dziejach pałacu nie wydarzyło się nic godnego odnotowania.

W 1939 roku pałac został zniszczony przez Niemców, którzy wrzucając przez okna granaty chcieli wyeliminować ukrytą wewnątrz służbę pałacową. W stanie wypalonej ruiny dotrwał do Powstania Warszawskiego, kiedy to uległ kolejnym zniszczeniom. Pożar strawił także budynek kuchni. Ponadto dewastacji i zniszczeniu uległ taras z grotą i balustrada mostu. Zimą 1945 roku okoliczna ludność dokonała znacznych zniszczeń w drzewostanie parku. Po wojnie zabezpieczono ruiny i przystąpiono do odbudowy całego założenia.

Odbudowa. Pałac po odbudowie miał zostać przeznaczony na muzeum Xawerego Dunikowskiego, jeszcze za życia artysty. Dunikowski miał mieć w oficynie swoją pracownię i mieszkanie. Decyzja ta zapadła już w 1948 roku. Jednakże prace były prowadzone bardzo powoli albo wcale i tak w 1964 roku artysta zmarł, nie doczekawszy muzeum swego imienia. Śmierć przyspieszyła decyzję o wznowieniu odbudowy, tak by w pierwszą rocznicę śmierci Dunikowskiego (26 stycznia 1965 roku) pałac-muzeum mógł być oddany w użytkowanie społeczeństwu. W zaledwie kilka miesięcy, przy pomocy Pracowni Konserwacji Zabytków i wojska pałac odbudowano. Na zewnątrz uzyskał on formę, jaką posiadał pierwotnie, z wyjątkiem balkonu na pierwszym piętrze od strony wschodniej. We wnętrzach wprowadzono jednak istotne zmiany. Z dawnego wystroju dekoracyjnego w pokojach nie pozostało praktycznie nic, stąd otrzymały one nowoczesną aranżację, cokolwiek by to nie znaczyło. Z całym pietyzmem zrekonstruowano natomiast najcenniejszą partię wnętrza pałacowego - Rotundę. Było to możliwe dzięki zachowaniu się znacznych fragmentów sztukaterii. Nowa funkcja budynku pociągnęła za sobą zmiany w układzie pomieszczeń. Wraz z odbudową palacu przystąpiono do prac nad przywróceniem świetności pozostałym budynkom założenia. Do 1969 roku trwały prace przy odbudowie tarasu, kuchni i oficyny. W kuchni zrekonstruowano ozdobny fryz a wewnątrz urządzono magazyn rzeźb Xawerego Dunikowskiego. Od strony ulicy Puławskiej postawiono nowe ogrodzenie oraz odrestaurowano bramę wjazdową i zwieńczono ją autentycznymi, barokowymi wazonami kamiennymi.

Dziś, w wielkim organizmie miejskim jakim jest Warszawa, park i pałac stanowią oazę ciszy, spokoju i doskonałe miejsce dla weekendowych spacerów i odpoczynku. Pomimo sąsiedztwa ruchliwej arterii komunikacyjnej jaką jest ulica Puławska, po przekroczeniu bramy znajdujemy się w innym świecie. Sam pałac jest perełką architektoniczną. Doskonałe proporcje i niezły stan utrzymania powodują, że jest to jeden z najpiękniejszych, jeżeli nie najpiękniejszy pałacyk klasycystyczny w Warszawie. Widok roztaczający się z tarasu jest przepiękny, pomimo wyrastających w oddali zabudowań i kominów elektrociepłowni Siekierki. Wystarczy lekko opuścić wzrok by koszmarki te zniknęły z horyzontu. Otoczenie skarpy jest zadbane. Dwa stawy poniżej są bardzo dobrze utrzymane i cieszą oko widza. Obecnie (wrzesień 2003) prowadzone są prace budowlane przy budynku kuchni. Przedmiotem remontu są podziemne tunele łączące kuchnię z pałacem. Należy żywic nadzieję, że wkrótce prace te zostaną zakończone i będzie można podziwiać całość założenia bez brzydkich ogrodzeń i krzykliwych haseł inwestora umieszczonych na gustownym, nie rzucającym się w oczy pomarańczowym tle.

Foto i opracowanie © 2003: Paweł Giergoń



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.