ARCHITEKTURA
RZECZPOSPOLITA - POLSKA W OBRAZACH
Paweł Giergoń    18-01-2009

"Polska w obrazach" to 88 opisów zabytków i przede wszystkim rewelacyjny dokument historyczny. Wydana na początku XX wieku, w momencie, gdy Polski na mapie Europy nie było od ponad stu lat, ma dziś wartość bezcenną. Prezentowane tu teksty historyczne wielu autorów, z dzisiejszego punktu widzenia mogą zawierać wiele nieścisłości lecz nie o to tutaj chodziło. Wydawnictwo prezentuje stan wiedzy, jakim dysponowali ówcześni co nie umniejsza zupełnie jej przesłania - dumy z zabytków kultury materialnej Polaków, zadumy nad ciężkim losem kraju (zabory) i nadziei na lepszą przyszłość. Już wkrótce miało się okazać, że pytanie zadane przez jednego z autorów (Lwów - Włodzimierz Lewicki) znajdzie swoją odpowiedź w wydarzeniach politycznych pierwszej ćwierci dwudzistego stulecia. Prezentowane w tekście zdjęcia także są unikalnym zapisem stanu wielu, nieistniejących dziś zabytków, tu utrwalonych w swej dziewiętnastowiecznej postaci. Tekst przytoczony został w oryginalnej pisowni, często z błędami wynikającymi z druku lecz jakże uroczy... W czasach tandety werbalnej przenikającej powszechnie do naszego języka z krajów anglojęzycznych, "Polska w obrazach" jawi się perłą poprawnej polszczyzny. Katedra warszawska w oryginalnej szacie projektu Adama Idźkowskiego, nagrobek Łokietka przed przekuciem i bez neogotyckiego baldachimu, park Ujazdowski z czasów gdy Alejami chodziło się pieszo, synagoga na Tłomackiem, cementowa figura Chrystusa ze schodów kościoła św. Krzyża w Warszawie i wiele, wiele innych wspaniałych, nieistniejących dziś obrazów przekazuje nam to niezwykłe wydawnictwo. Czas na podróż w przeszłość...


Czerwińsk - Widok na klasztor
Czerwińsk, osada, przedtem miasteczko, w powiecie płońskim, leży na malowniczym, wyniosłym brzegu Wisły, poprzerywanym głębokiemi wąwozami. Osada posiada kościół parafjalny i klasztor Norbertanek, na który widok z Wisły wizerunek powyższy przedstawia. Początkiem swoim sięga Czerwińsk czasów bardzo odległych. Najdawniejsza o tej osadzie wzmianka należy do r. 1060, w którym Aleksander, biskup płocki, sprowadził tu z Francji Jakolda i Gwidona, dwóch zakonników reguły św. Augustyna, zwanych kanonikami regularnymi lateraneńskimi, ufundowawszy dla nich mały klasztorek. W roku 1117 sławny Piotr Dunin wystawił na tem miejscu wspaniały kościół z klasztorem, dotąd istniejącym, a następnie fundował opactwo, jedno z najzamożniejszych na całem Mazowszu. Różne opactwo to przechodziło koleje za czasów królów Bolesława Kędzierzawego i Kazimierza Sprawiedliwego, aż wreszcie książę mazowiecki Janusz przywilejem, wydanym w r. 1422 w Wyszogrodzie, uwolnił posiadłości klasztorne i miasto Czerwińsk z pod prawa polskiego i nadał im prawo chełmińskie. Dziś jedyną pozostałością i ozdobą najgłówniejszą Czerwińska jest wspaniały, na górze wzniesiony kościół i gmachy klasztorne, których historja ściśle się z nim łączy. Kościół ten, lubo późniejszymi dodatkami dużo zmieniony, dochował przecież wewnątrz piętno ogólne XII wieku. W budowli, o charakterze bardzo poważnym, widać ślady trzech, idących po sobie epok, wnętrze zaś świątyni całkiem jest nowsze. Do roku 1819 klasztor czerwiński znajdował się w posiadaniu Zgromadzenia kanoników regularnych, po którego supresji oddano go pannom Norbertankom, sprowadzonym z Płocka. Obecnie zamieniono go na klasztor etatowy tego zgromadzenia, kościołowi zaś nadano parafję.


Płock, miasto gubernialne
Płock (miasto gubernialne) wznosi się na prawym brzegu Wisły, na krawędzi płaskowzgórza, 450 stóp ponad poziomem morza. Nie posiadamy dokładnej daty o załozeniu miasta; Gallus w kronikach swoich z XII wieku już je wymienia, ale niema wątpliwości, że historja Płocka sięga czasów wcześniejszych. Niegdyś stolica Mazowsza i miasto warowne, w XVII i XVIII w. Płock ulegał kilkakrotnie pożarom i zarazom. W połowie XVI w. dwukrotnie zniszczyli szwedzi miasto za Gustawa Adolfa, a na początku XVIII znajdujemy znowu w Płocku szwedów, obleganych i wypędzonych przez rosjan. Przy końcu XVIII w. Płock zostaje częścią Prus zachodnich, za Fryderyka Wilhelma. Zniesiono wówczas kilka kościołów, stary Dominikański zamieniono na magazyn, a nowy oddano Zborowi kalwinów. W 1807 r. Płock został stolicą departamentu Księstwa Warszawskiego. W 1816 odwiedził miasto Cesarz Aleksander I; w tymże roku Płock ogłoszony został stolicą województwa z sześcioma obwodami: płockim, pułtuskim, lipnowskim, mławskim, przasnyskim i ostrołęckim. W 1837 r. miasto wojewódzkie przemianowano na gubernialne. Położenie miasta jest malownicze i zdrowe. Na samym skraju wzgórza istnieje teatr (z budynków po-kościelnych przerobiony), dalej wznosi się katedra (Fara), posiadająca wiele pamiątek historycznych, między innemi grobowce Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Płock liczy dziś przeszło 30,000 mieszkańców, posiada gimnazjum męskie i żeńskie, straż ochotniczą ogniową, Towarzystwo wioślarskie i Towarzystwo dobroczynności. Handel Płocka polega głównie na spławie zboża i drzewa. W ostatnich czasach pomyślnie rozwija się w Płocku przemysł, założono także kilka instytucji dobroczynnych i wychowawczych.


Płock - Katedra
Kościół katedralny płocki, jeden z najdawniejszych na ziemi lechickiej, powstał jednocześnie z wprowadzeniem chrześcijanizmu na starem Mazowszu. Pierwiastkowo wybudowano go z drzewa i nazywano kościołem Najświętszej Maryi Panny Mazowsza. Po spaleniu się budynku pierwotnego w r. 1136, Aleksander ze Szreńska, herbu Dołęga, biskup płocki, na terytorjum zamku książąt mazowieckich wystawił kościół murowany, częścią z cegły, częścią z kamienia polnego, ciosanego w kwadraty, w formie krzyża z wielką rotundą w przecięciu ramion i z dwiema wieżami na frontonie kościoła, pomiędzy któremi umieszczony był portyk z wejściem głównem. Piękny i wspaniały ten gmach udarza swą majestatycznością a zarazem lekkością stylu, zbudowany bowiem jest w stylu bizantyjskim i ma wielkie podobieństwo z kościołem św. Marka w Wenecji. Główne wejście, zwrócone ku stronie zachodniej, uległo różnym przemianom. Pierwiastkowo był to tylko portyk, wsparty na sześciu filarach, pomiędzy któremi znajdowało się wejście otwarte do przedsionku kościoła. Dopiero za czasów biskupa Michała Poniatowskiego opatrzono wejście drzwiami dębowemi, aby w czasie burz jesiennych zabezpieczyć kościół, stojący na wzgórzu, od wpływów powietrza. Cały front kościoła, przy licznych restauracjach, nie pozostał w pierwotnym swym stanie, lecz ulegał coraz nowym zmianom, tak, iż dzisiaj nie stanowi jednej harmonji z całością gmachu i zdaje się być dziełem późniejszem. W czasie odnawiania kościoła w r. 1846, filarom frontowym dodano nowe kapitele z kamienia ciosowego rzeźbione, w roku zaś 1861 obrzucono cementem front wraz z wieżami. Kościół katedralny otaczały niegdyś mury, powstałe z dawnych fortyfikacyj zamku książąt mazowieckich. Stały się one po upadku zamku własnością kapituły, której za rządów pruskich, kamera płocka (24 kwietnia 1795 r.), z powodu projektowanych fabryk, zaproponowała rozebranie tychże murów, lecz otrzymawszy odpowiedź odmowną, odstąpiła od tej propozycji. Roku 1797, gdy znaczna część murów upadła wskutek zniszczenia, kapituła sprzedała je ówczesnej komisji budowniczej płockiej. Dziś jedyną pozostałością murów, rozebranych w roku 1818, jest tak zwana wieża szlachecka, służąca niegdyś za więzienie dla szlachty i stojąca przy dawnej bramie wjazdowej do zamku. Wieżę tę, dziś znacznie już zniszczoną i zdjętą o jedno piętro, widzimy na kliszy niniejszej po prawej stronie katedry.


Ciechanów - Kościół parafjalny
Kościół parafjalny, założony w wieku XIV, stoi na wysokiej górze, której podstawa aż do samej prawie rzeki Łydyni dochodzi. Gmach to obszerny w stylu gotyckim nadwiślańskim wystawiony i niewiele przez późniejsze dodatki zewnątrz zmieniony. Fundator kościoła Ziemowit starszy książę mazowiecki (1353 r.). Jest to budowla w kształcie krzyża, i jak zwykle, ołtarzem wielkim ku wschodowi zwrócona. Wnętrze jest tem charakterystyczne, że nawy boczne, od południowej strony kościoła idące, nie kończą się równo ze ścianą tęczową, jak zwykle, ale do końca samego presbiterjum dochodzą. Oddzielone zaś są od środkowej nawy zsiadłemi filarami, podpierającemi dość nizkie arkady. Z dawnych sklepień dochowały się tylko dwie małe kwatery nad nawą boczną od południowej strony kościoła. Ołtarze dawnej fundacji dziś po większej części nie istnieją; dzisiejsze bowiem wszystkie są nowożytne i niczem się nie odznaczają. Kościół ten rozliczne przechodził koleje. Pomijając szwedzkie spustoszenia, sprofanowany był naprzód przez ubicie kilku szlachty na sejmiku w r. 1701, powtórnie przez wojsko francuskie w r. 1807 zabrany i na magazyn wojskowy zamieniony. Restauracji uległ w końcu zeszłego stulecia, a dopełnił jej proboszcz Maciej Rydzewski, powtórnie zaś w r. 1823, za wstawieniem się proboszcza Bagieńskiego, niemal do pierwiastkowego stanu przywrócony został. W dniu 19 września r. 1840 sprowadzono tu szczątki św. Feliksa męczennika, darowane kolatorowi tego kościoła, Wincentemu hr. Krasińskiemu. Obecny dziekan ks. Rudzikowski wnętrze kościoła umiejętnie przyozdabia.


Czernice - Kościół
Czernice, zwane borowemi, wieś duża w powiecie przasnyskim, posiada kościół parafjalny w stylu gotyckim, zbudowany przez Jakóba Pocztę, kasztelana ciechanowskiego, w r. 1398. Podanie niesie, jakoby Jakób Poczta, polując, w miejscu tem, gdzie dziś się kościół znajduje, zabił jelenia, u którego między rogami znalazł krzyż zrośnięty z kości rogowej, a na pamiątkę zbudował z początku figurę, później kaplicę i kościół. Rogi te dotychczas wiszą w kościele i odznaczają się nadzwyczajną wielkością. Kościół w Czernicach znajduje się teraz w dobrym stanie, murowany i duży, w r. 1856 odnowiony, stoi na górze naprzeciwko pałacu i wiatraka, również wzniesionych na górach. Ponieważ wszystkie trzy góry stoją w jednej linji, przypuszczają zatem, że były one sztucznie usypane.



Warszawa - Uniwersytet
Zabudowania, w których mieści się Uniwersytet warszawski składają się z korpusu głównego, gdzie do niedawna ulokowana była bibljoteka główna i ze skrzydeł służących na pomieszczenie sal wykładowych, laboratorjów i gabinetówtego najwyższego w kraju zakładu naukowego. Gmach zbudowany przez Władysława IV. służył za mieszkanie Janowi Kazimierzowi, od którego też nazwę "Kazimierzowskiego" otrzymał. W r. 1765 założył w nim Stanisław August Poniatowski korpus kadetów, który istniał jednak tylko 30 lat, zwinięty wskutek braku funduszów. W r. 1808 pomieszczono tu szkołę lekarską, którą wkrótce połączono z istniejącem od r. 1804 Liceum warszawskiem, przemianowanem w r. 1816 na Uniwersytet Aleksandryjski trwający do r. 1830. Przez lat przeszło 30 mieściły się tu następnie biura okręgu naukowego, oraz gimnazja gubernjalne i realne. W r. 1861 utworzoną tu została Szkoła główna, zamieniona następnie w r. 1869 na Uniwersytet Cesarski. Bibljoteka główna mająca swe pomieszczenie w tych zabudowaniach powstała z księgozbioru należącego do byłego Liceum warszawskiego, do którego zakupiono bibljotekę po arcybiskupie Ignacym Krasickim pozostałą. Powiększana zbiorami prywatnymi wcielanymi z polecenia władzy edukacyjnej, liczy dziś przeszło 100.000 druków, wiele atlasów, map, planów i znaczną ilość rzadkości bibljograficznych; liczba rękopisów pisanych na pergaminie i papierze dochodzi 1500 numerów. Jako środki pomocnicze naukowe istnieją przy Uniwersytecie dostępne dla publiczności gabinety: zoologiczny, archeologiczny oraz rzeźb i medali.


Warszawa - "Wodozbiór" w ogrodzie Saskim
Dzisiejszy ogród Saski, podniesiony do stanu pewnej świetności za czasów panowania króla Augusta II, został w 1727 r. oddany do użytku publicznego. Podlegając następnie z biegiem lat wielu przekształceniom, przeszedł ostatecznie w 1797 r. na własność Rządu i wtedy to otrzymał szereg nowych budowli i upiększeń. W 1847 r. zbudowano w nim "Instytut wód mineralnych"; w trzy lata później urządzono wspaniały wodotrysk w alei głównej, a w 1854 r. wzniesiony został "Wodozbiór", przedstawiony na powyższym rysunku i dominujący nad sadzawką tuż obok ulicy Niecałej. "Wodozbiór" ten zbudowany został według planów budowniczego Henryka Marconi'ego na wzór świątyni w Tivoli. Przed zaprowadzeniem wodociągów w Warszawie, "Wodozbiór" miał poważne dla miasta znaczenie. - Dziś służy on tylko jako rezerwoar zapasowy, a wznosząc się malowniczo na ładnie usypanym kopcu, jest jedną z najpiękniejszych ozdób ogrodu.


Warszawa - B. pałac Staszica
W miejscu gdzie istniał ongi kościół i klasztor OO. Dominikanów Obserwantów, na linii przedzielającej Krakowskie-Przedmieście od Nowego Światu, zbudował Stanisław Staszic gmach dla byłego Towarzystwa przyjaciół nauk w Warszawie. Gmach ten, zwany pałacem Staszica, dziś nieistniejący, przedstawiony jest na naszym rysunku w tej formie, w jakiej został zbudowany. Był to piękny pałac w stylu odrodzenia, ozdobiony kolumnami i bardzo gustowną fasadą. Z pierwotnego pałacu pozostały tylko arkady dolne, reszta uległa zupełnej przeróbce. Na placyku przed gmachem znajduje się pomnik Mikołaja Kopernika (dziś otoczony skwerem), wzniesiony w 1830 r. staraniem tegoż Stanisława Staszica, który nie szczędził zabiegów i kosztów w celu uczczenia wielkiego astronoma-rodaka, gdyż połowę kosztów budowy pomnika pokrył z funduszów własnych. Pomnik Mikołaja Kopernika, odlany z bronzu, jest dziełem Thordwaldsena; odsłonięty zostal 11-go maja 1830 r. Na podstawie znajduje się napis: "Mikołajowi Kopernikowi - Rodacy".


Warszawa - Park Ujazdowski
W czasach, gdy o Warszawie żadne jeszcze nie wspomina źródło, mamy już dowody istnienia Ujazdowa, a jak go wówczas nazywano Jazdowa (w dokumentach Ugyazdów). Ziemowit I., syn Konrada, pierwszego księcia mazowieckiego, posiadał zamek Jazdowo, w którym umarł w r. 1262. W 19 lat później, podczas nieporozumienia między braćmi Konradem i Bolesławem, ten ostatni napadł i złupił zamek Jazdowski, który jednak, po odbudowaniu, jako położony wśród lasów i trzęsawisk, służył zarówno książętom mazowieckim, jak i królom za ulubioną siedzibę myśliwską. Dopiero król Władysław IV. pałac tu sobie okazały zbudował, a August II. w sąsiednich lasach (gdzie dziś Łazienki) wspaniały zwierzyniec urządził. Gmachy te już w naszym wieku przebudowano i zamieniono na szpital wojskowy, przed którym rozlega się obszerna płaszczyzna, na ktorej jeszcze przed kilkunastu laty odbywały się zabawy ludowe, które upamiętniły się później wystawami, a złaszcza pierwszą wystawą hygieniczną. W latach ostatnich urządzono tu prześliczny park Ujazdowki, otwarty dla użytku w sierpniu roku 1896-ego. Nad urządzeniem parku pracowały wyłącznie siły ogrodnicze warszawskie: plan nakreślił i robotami kierował starszy ogrodnik miejski, p. Franciszek Szanjor; dzieło zaś, dokonane pod jego kierunkiem, na szczerą zasługuje pochwałę. Sztucznie utworzone wzgórza, sadzawka, według projektu p. Lindleya, klomby prześlicznych kwiatów i starannie a gustownie przeprowadzone chodniki składają się na całość wspaniałą uroczego parku Ujazdowskiego. Koszt urządzenia parku, nie licząc drzew i krzewów ogólnej wartości 8000 rs., wynosi 11.045 rubli; suma ta jednakże ze względu na upiększenie Warszawy nowym salonem letnim nie jest wygórowaną. Zdjęcie widoku niniejszego dokonanem jest od strony ulicy Pięknej: lewą i większą część kartonu zajmuje uroczy park Ujazdowski, po prawej zaś widnieją piękne aleje Ujazdowskie, miejsce stałych przechadzek warszawian; w głębi za parkiem widnieje cerkiew św. Michała Archanioła, wzniesiona przy alejach Ujazdowskich również w latach ostatnich.


Warszawa - Katedra św. Jana
Jak wszystkie prawie kościoły u nas, tak i katedra warszawska zbudowana była z drzewa w połowie XIII stulecia. Po pożarze, który zniszczył świątynię w 1261 r. odbudowanie jej, już z muru, szło powoli, gdyż dopiero zakończył mury w rozmiarze w jakim je dziś widzimy i pokrył je dachem Janusz książe warszawski w 1390 r. Siostra ostatnich książąt mazowieckich Stanisława i Janusza, Anna sprawiła piękną posadzkę marmurową i wystawiła wysoką wieżę, zaopatrując przytem bogato skarbiec i zakrystję w kosztowne dary, które powiększyły się następnie dzięki ofiarności królowych: Bony i córki jej Anny żony Stefana Batorego. W roku 1602 straszliwa burza zniosła wieżę, dach oraz zwaliła boczne sklepienie. Panujący wówczas Zygmunt III. naprawił swoim kosztem poczynione szkody i jako pan pobożny i ćwiczeń duchownych często zażywający, urządził kryte przejście z katedry do pobblizkiego zamku, aby tem łacniej mógł bez względu na pogodę ulubioną sobie świątynię nawiedzać. Syn jego i następca Władysław IV ukończył budowanie frontu i kościół, zaopatrzony już przez ojca we wspaniałe organy, kosztowny wielki ołtarz i piękne obrazy, posągami świętych przyozdobił. Z biegiem czasu, tyle dobudowano kaplic do świątyni i tak ją zatłoczono nagrobkami, że cały charakter architektoniczny zatracony został. Dopiero budowniczy Adam Idzikowski dokonał restauracji katedry między 1836 a 40 rokiem i doprowadził ją do stanu w jakim ją dziś widzimy.


Pomnik Stanisława Małachowskiego w kościele katedralnym św. Jana w Warszawie
Jedną z najładniejszych pamiątek, wniesionych w zeszłym stuleciu, jest niewątpliwie pomnik z białego marmuru, postawiony w kościele katedralnym św. Jana w Warszawie, ku czci senatora Stanisława Małachowskiego. Stanisław Małachowski urodził się w roku 1736 w Końskich. Mając lat 28, został wybrany jako poseł do sejmu koronacyjnego, wkrótce zaś mianowany marszałkiem trybunału koronnego. Za wyjątkową sprawiedliwość otrzymał miano Arystydesa polskiego. Mianowany w roku 1780 referendarzem koronnym, cieszył się ogólnem uznaniem i szacunkiem wśród szlachty, która go w r. 1788 jednomyślnie obwołała na sejmie marszałkiem. Dbały zazwyczaj o dobro kraju, Małachowski był delegowany do spraw najważniejszych. Jemu to poruczono układy o sól z rządem austrjackim, któremu, jako przedstawiciel Księstwa warszawskiego, dał zapewnienie na dobrach własnych, ewikcji tej bowiem skarb udzielić nie mógł. Małachowski zmarł w roku 1809 w Warszawie, gdzie pochowano go w kościele św. Krzyża, przy udziale tłumów, towarzyszących pogrzebowi, zaś w kościele katedralnym wzniesiono mu pomnik, którego wizerunek rycina niniejsza przedstawia. Na sarkofagu, na ciemnobronzowej podstawie marmurowej wzniesionym, siedzi senator rzymski, obok którego stoi niewiasta, opłakująca stratę dzielnego obywatela - Stanisława Małachowskiego. Na kamieniu ciemnobrunatnym widnieje napis złotemi literami: "Przyjacielowi ludu", przyjaźni tej bowiem dał Małachowski dowody, kiedy w majątkach swoich uwolnił chłopów od pańszczyzny i nadał im wolność osobistą.


Figura Chrystusa Pana przed kościołem Św. Krzyża
Kościół parafialny Św. Krzyża przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie, wymurowano na miejscu dawnego kościoła parafialnego z początków XVI stulecia, w latach 1682-1696, według planów Józefa Bellotiego. Dwie wysokie wieże na przodzie stanęły podług planu budowniczego Antoniego Fontany. Budowa kościoła posiada trzy style: część dolna toskański, górna włosko-joński, wieże zaś koryncki. Na balustradzie ganku, prowadzącego do kościoła, znajduje się figura Chrystusa Pana błogosławiącego, piękne dzieło sztuki, wymodelowana i odlana z cementu w r. 1858 przez ś. p. Andrzeja Prószyńskiego. Figura ta, której wizerunek dokładnie tutaj przedstawiamy, niebawem zostanie usunięta, a na jej miejscu stanie odlana z bronzu według dotychczasowego wzoru.







Jabłonna - Park i brama
Wśród ostatków starych lasów, przed wiekiem jeszcze zwartą tworzących puszczę, na samym brzegu Wisły, rozlega się wspaniały park, otaczający piękny pałacyk w Jabłonnie. Odwieczne dęby, buki i topole nadwiślańskie, których pni kilku ludzi objąć nie jest w stanie, zdobią płaszczyznę pochylającą się łagodnie od pałacu ku Wiśle. Drzewa te dawne pamiętają czasy, Jabłonna bowiem, niegdyś własność biskupów płockich, była czas jakiś rezydencją jednego z nich, a mianowicie Karola Ferdynada, królewicza, który po śmierci brata swego Władysława IV, ubiegał się o koronę z Janem Kazimierzem. Z onych to jeszcze czasów istnieje niewątpliwie kilka olbrzymów roślinnego świata, a dorastają ich, choć wzrostem tylko, drzewa sadzone ręką Michała Poniatowskiego, najpierw biskupa płockiego a następnie prymasa - arcybiskupa gnieźnieńskiego. Jedną z cennych ozdób tego parku jest przedstawiona tu brama, która zarówno pięknym kształtem jak i napisem szczególną zwraca uwagę. Bramę tę mającą kształt rzymskich bram tryumfalnych, wystawioną w r. 1809 na cześć ówczesnego właściciela Jabłonny Ks. Józefa Poniatowskiego, gdy ten zwyciężywszy pod Raszynem w d. 19 kwietnia, na czele nielicznej garstki żołnierza 30-tysięczny korpus austrjacki, wyparł go poza granice ówczesnego Księstwa Warszawskiego, a po zawartym w dniu 15 Sierpnia t. r. rozejmie, powrócił do Warszawy i ulubionej swej rezydencji.


Wilanów - Grób hr. Potockich
Ktokolwiek zwiedza Wilanów, w przejściu od kościoła do pałacu, zatrzymuje się przed wspaniałem Mauzoleum w stylu ostrołukowym, ozdobionem czterema lwami, trzymającymi herbowe tarcze rodzin Potockich i Lubomirskich. Pomnik ten, pełen powagi a zarazem wytwornego artyzmu, wykonany według projektu Henryka Marconiego przez profesora rzeźby Konstantego Hegla, wzniesiony został staraniem hr. Aleksandra Potockiego dla uwiecznienia pamięci Stanisława hr. Potockiego i jego małżonki Aleksandry hr. Potockiej. Na jednej stronie znajduje się napis: Stanisław hr. Potocki, syn Eustachego Potockiego, generała artylerji litewskiej i Maryi z Kąckich Potockiej, za panowania Stanisława Augusta poseł na wielu sejmach, członek rady nieustającej, generał artylerji konnej za księstwa Warszawskiego, prezes komisji rządzącej, senator, wojewoda, prezes rady stanu i minister; za panowania wiekopomnej pamięci cesarza i króla polskiego Aleksandra I. prezes senatu, minister oświecenia i wyznań religijnych Królestwa polskiego, wyższych orderów kawaler, urodził się w roku 1756, umarł w Wilanowie 14 czerwca 1921 r. Szanownej pamięci ojcu hr. Aleksander Potocki wzniósł ten pomnik 1838 r. Na drugiej zaś stronie umieszczony jest następujący napis: Aleksandra hr. Potocka, córka St. ks. Lubomirskiego, M. W. K. i Izabelli z ks. Czartoryskich Lubomirskiej, małżonka śt. Kostki hr. Potockiego, umarła w Krakowie d. 1831 r. Szanownej pamięci matki, hr. Aleksander Potocki wzniósł ten pomnik 1836. (Z. Przybylski)


Warszawa - Synagoga
Synagoga na Tłomackiem, stanęła na gruntach kupionych drogą składek w roku 1872. Zbudowano ją w r. 1877 podług planów Leandra Marconi'ego, w stylu odrodzenia niemieckiego z kopułą w kształcie korony. Nad drzwiami wejścia głównego do bóżnicy widnieje napis w języku polskim: BOGU JEDYNEMU NA CHWAŁĘ - ZA PANOWANIA - ALEKSANDRA II, CESARZA WSZECHROSJI, KRÓLA POLSKIEGO. W artystycznie urządzonem wnętrzu, w arce za zasłoną, przechowywane są rodały starożytne. - Na przodzie widoku znajdujemy olbrzymią studnię, budową dawniejszych sięgającą czasów, którą lud warszawski, dla jej formy bezkształtnej, nazwał "grubą Kaśką".



Lwów
Lwów, po rusku Lwiw, Lwihrad, Lwihorod, Ilwiw, po niemiecku Lemberg, Loewenburg, po łacinie Leopolis Leopolya, po grecku Leowios, po turecku Ili, Ilibow, Ilbadiz, jest dziś stolicą Galicyi, siedzibą centralnych władz krajowych. Piękne ma, podniosłe, pełne chwały i pamiatek narodowych dzieje, ten prastary gród ruskiej ziemi. Niemałe znaczenie musiał mieć Lwów w rzędzie miast Rzplitej polskiej, skoro w przywileju Jana Kazimierza w r. 1661 nazwano go "ornamentum munimentumque primarium totius Russiae, ore totius regni", a w paktach konwentach Augusta II wspomniano o nim jako o ostatniej zasłonie i "murale" krajów "et totius christianitatis". Dzieje Lwowa dzielą się na 3 okresy: I ruski od założenia miasta do 1340 r., II polski od 1340 do 1772 r., III austryacki aż do naszych czasów. Założenie Lwowa sięga zamierzchłych czasów wieku XIII. Król ziem ruskich Daniel założył miasto między 1250 a 1259 rokiem jako warownię przeciw Tatarom i siedzibę swego następcy ruskiego księcia Lwa. Pierwszą tę osadę zburzył Batuchan w roku 1261. We 22 lat odbudował go z gruzów dzielny ks. Lew i ufortyfikował. ten drugi ruski Lwów leżał pod Łysą górą na dziesiejszym Krakowskiem Przedmieściu i opierał się o zamek wyższy na Łysej górze i zamek niższy na wzgórku pod tą górą z kaplicą św. Jana Chrzciciela (dziś kościółek łaciński), gdzie dzisiejszy "Plac rybi" tworzył rynek. Wedle obu tych zamków Rusini, którzy stanowili główną część ludności, pobudowali wiele domów. Obok nich osiedli Ormianie, mieszkali i Tatarzy, a najbogatsi byli nieliczni Niemcy. Dziejowe losy Lwowa za książąt halicko-włodzimierskich aż do wygaśnięcia tego szczepu nie są nam znane. Gdy ostatni z potomków Daniela Jerzy zmarł bezpotomnie (1335), wysłał han tatarski do Lwowa dwóch swoich namiestników, których jednak wkrótce otruto. Wtedy han pozwolił Rusinom wybrać sobie księcia chrześcijańskiego. Wybrano Bolesława Trojdenowicza, którego jednak także otruto 1340 r. z powodu, że oddawał się rozpuście a lud uciskał. Tego samego roku Kazimierz Wielki jako szwagier Bolesława wyruszył na Ruś, wpadł do Lwowa, kazał spalić monaster św. Jura i zagroził zniszczeniem miasta, jeżeli się nie podda. Dowódcy zamkowi poddali się z warunkiem zachowania wolności swej wiary. Opanowawszy zamki i miasto, zabrał Kazimierz skarby i kosztowności, zamczyska popalił i wrócił do Krakowa. W roku 1356 nadał Kazimierz miastu prawo magdeburskie, a zniósł prawo ruskie i wszystkie ruskie zwyczaje. Z chwilą zatwierdzenia przywilejów nadanych Lwowu przez Władysława Opolczyka i królową Jadwigę dyplomem króla Jagiełły z roku 1387, przeszedł Lwów stanowczo wraz z księstwem halickim pod panowanie polskie i zostawał odtąd pod niem bez przerwy aż do roku 1772. W roku 1438 oblegali Lwów Tatarzy, cofnęli się jednak, popaliwszy tylko przedmieścia. Drugi napad tatarski nastąpił po klęsce pod Warną 1444 r. - tym razem również spalono przedmieścia. W roku 1489 królewicz Jan Olbracht wracając ze zwycięskiej wojny z Tatarami, był obecny założeniu kamienia węgielnego pod wieżę ratuszową. Od roku 1498 do 1521 przetrwał zwycięsko obronny Lwów kolejne napady Stefana, hospodara multańskiego, Tatarów i Turków i znowu dwukrotnie Tatarów. Na rok 1589 przypada ponownie oblężenie Lwowa przez Tatarów. Rok 1648 pamiętny jest oblężeniem Lwowa przez Chmielnickiego. Mieszczanie lwowscy pod wodzą Krzysztofa Arciszewskiego bez różnicy wiary i narodowości sami stawiali opór okrutnej hordzie kozacko-tatarskiej, która spaliła przedmieścia, nie szczędząc nawet prawosławnej wówczas cerkwi św. Jura. W roku 1655 znowu oblegał Lwów Chmielnicki tym razem z wojskiem rosyjskiem, odstąpił jednak od oblężenia, wymógłszy kontrybucyę na obywatelach. Dnia 1 kwietnia 1656 złożył król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej uroczyste votum oddając siebie i królestwo swoje w opiekę Najświętszej Panny. Król Jan III często przybywał do Lwowa i bronił tego grodu. Miał tu swoją kamienicę. W roku 1675 odparł król Jan z 5000 wojska 40-to tysięczną hordę Nuradyna, która oblegała Lwów. Później raz jeszcze oparł się Lwów w roku 1695 60.000 hordzie tatarskiej szacha Gereja i dopiero w r. 1704 podczas wojny północnej zdobyli go Szwedzi pod Karolem XII mimo bohaterskiej obrony mieszczan. Odtąd datuje się upadek ekonomiczny Lwowa; mieszczaństwo zubożało, a niedostatek wytępił rycerskiego ducha. W roku 1779 obsadziły miasto wojska rossyjskie, a w roku 1772 austryackie. Dawna świetność dziejowa miasta jest dziś pięknem wspomnieniem, pełnem smutku wobec miernej teraźniejszości. Lwów jest stolicą metropolity ruskiego oraz arcybiskupów łacińskiego i ormiańskiego, posiada 9 parafialnych kościołów rzym.-kat., 10 cerkwi, między innemi wspaniałą metropolitarną katedrę św. Jura i ormiańską katedrę arcybiskupią. Mieszkańców ma Lwów wedle spisu ludności z 1890 roku 108.872. Rynek lwowski bywał świadkiem wielu dziejowych zdarzeń. Królowie polscy przyjmowali na nim hołdy postronnych książąt, spadały tam także głowy buntowników i najeźdzców, jak Jankuły hospodara multańskiego (1582), a w roku 1615 ścięto tu kilkunastu konfederatów wojskowych. W biegu dziejów niszczyły Lwów kilkanaście razy straszne pożary, nawiedzały go zarazy i mór, z których jeden w roku 1599 był tak straszny, że "gdy ptak leciał ponad miasto, padał i zdychał" (Latopis ruska). A jednak przetrwało to miasto wszystkie klęski. Dziś jakby zadumane drzemie u stóp Wysokiego Zamku. Czy tęskni do tej ciężkiej, lecz dumnej, pełnej chwały przeszłości, czy wierzy w lepszą swoją przyszłość? (Włodzimierz Lewicki)


Pałac sejmowy we Lwowie
Rycina przedstawia pałac sejmowy przy ulicy Marszałkowskiej. Budowę rozpoczeto w r. 1877, a wykończono w r. 1881 według nagrodzonych planów konkursowych, w stylu renesansowym, główną fasadą zwróconą ku ulicy Marszałkowskiej i ogrodowi miejskiemu, zwanemu pojezuickim. Dwa pawilony z kopułami tworzą lewy i prawy róg pałacu, w środku jest ryzalit z logią. Na szczycie atyki umieszczona grupa przedstawia "Geniusza", rozpościerającego swą opiekę nad Galicyą. Dwie boczne figury w postawie siedzącej wyobrażają rzeki, stanowiące granice Galicyi, mianowicie żeńska wyobraża "Wisłę", zaś męzka "Dniestr". Przed atyką głównego ryzalitu umieszczone figury alegoryczne przedstawiają "Miłość" z zapaloną pochodnią i "Sprawiedliwość", obie dłuta Trembickiego. Drugie dwie figury wyobrażają "Prawdę i Wiarę" dłuta Mikulskiego. U wejścia przed frontem gmachu ustawione są dwie grupy dłuta Teodora Rygiera, przedstawiające "Oświatę i Pracę". Wspaniale wygląda główna klatka schodowa, zwłaszcza oświetlona podczas urzędowych recepcyj lampkami elektrycznemi i gazowemi. Na pierwszem piętrze klatki schodowej a po obu stronach wejścia do sali sejmowej, znajdują się dwie grupy. Grupa po lewej stronie przedstawia królów: Mieczysława I i Kazimierza Wielkiego; zaś z prawej strony książąt ruskich: Włodzimierza Wielkiego i Jarosława Wielkiego. Grupy te wykonał z kamienia piaskowego Zygmunt Trembicki. Z klatki schodowej wchodzi się do sali sejmowej, (o której damy osobny opis). Naprzeciw sali sejmowej znajduje się sala obrad Wydziału krajowego, używana zarazem wraz z caleym szeregiem pokojów na urządzane przez pana marszałka recepcye urzędowe. W sali tej pomieszczony jest wspaniały obraz mistrza Jana Matejki, przedstawiający "Unię Lubelską". W bocznym salonie przytykającym do sali recepcyjnej, znajduje się obraz mistrza Jana Matejki, przedstawiający uroczysty pochód do kościoła św. Jana w Warszawie po uchwaleniu konstytucyi. Prócz tego obrazu znajdują się w tej sali portrety wszystkich dotychczasowych marszałków krajowych: ks. Leona Sapiehy, Włodzimierza hr. Dzieduszyckiego, Alfreda hr. Potockiego, Ludwika hr. Wodzickiego, dr. Mikołaja Zyblikiewicza, Jana hr. Tarnowskiego, ks. Eustachego Sanguszki. Brak jeszcze portretu obecnego marszałka Stanisława hr. Badeniego. W sali tej zasługuje na uwagę pięknie malowany strop przez Dolińskiego i piec majolikowy z herbem Galicyi. Kurytarze z posadzką terazzo tworzą komunikacyę do biur Wydziału krajowego. (Karol Kucharski)


Cerkiew św. Jerzego (św. Jura) we Lwowie
Cerkiew św. Jerzego we Lwowie (zwyczajnie z ruska cerkwią św. Jura zwana), stojąca na wzgórzu ku zachodniej stronie miasta wita zdaleka każdego podróżnika. Jest to gmach okazały, zbudowany w nowym włoskim stylu (rococo) - w formie krzyża z piękną rotundą we środku spoczywającą na czterech smukłych filarach, z której światło rozlewa się na całą świątynię. Wewnątrz ozdobiona pięknym kamiennym chórem i krużgankami, zewnątrz widzimy przepyszną frontową fasadę z kamiennym balkonem nad wchodowymi drzwiami, - wedle którego cokolwiek w oddaleniu stoją dwa wyniosłe posągi, jeden (po stronie prawej) przedstawia postać papieża św. Lwa I Wielkiego, drugi zaś (z lewej strony) św. Jana Chryzostoma arcybiskupa Konstantynopolskiego. W górze nad fasadą umieszczony kamienny posąg św. Jerzego na wspinającym się koniu, jako odwiecznego towarzysza i przodownika bojowego, ruskiego narodu. Wewnątrz świątyni przy jednym ze słupów (kolumn) podpierających kopułę umieszczono w nowszych czasach naprzeciw kazalnicy (ambony) statuę gipsową papieża Piusa IX w naturalnej wielkości siedzącego na tronie z tyarą na głowie, błogosławiącego wiernych. Budowa dzisiejsza stanęła na miejscu dawnej kamiennej cerkwi wzniesionej w latach 1363-1437, ta zaś na miejscu cerkwi drewnianej wzniesionej wśród lasów (któremi ongi to wzgórze było pokryte), przez kniazia Halickiego Lwa, około r. 1280. Kamień węgielny pod dziesiejszą świątynię położył w dniu 1 września r. 1744 Aftanazy Szeptycki biskup Lwowski i metropolita Kijowski, dokonał budowy około roku 1762 następca Aftanazego na biskupstwie Lwowskim a później (bo od r. 1772) metropolita Kijowski Leo Szeptycki. Budowniczym był Włoch Bernardi, który teren wzgórza kamiennem podbudowaniem od strony zachodniej znakomicie wyzyskał, bo właśnie tem cerkiewny gmach jakby na przyczółku całego miasta osadził. Świątynia sama mieści jeden ołtarz główny, w prezbiteryum oddzielonym pięknie rzeźbionym ikonostasem od bocznej nawy cerkiewnej - i cztery poboczne ołtarze - w przecznicach. Jeden z nich mieści obraz Matki Bożej, który biskup ruski Józef Szumlański po spustoszeniu Trembowli roku 1672 przez Turków do Lwowa sprowadził i w swej stołecznej umieścił cerkwi. Z obrazów znajduje się w cerkwi piękny wielki obraz malarza Smuglewicza, przedstawiający nauczającego Chrystusa (w prezbiteryum) i kilka trafnych obrazów malarza Lwowskiego Dolińskiego, ktorego dzieła w okresie cesarzowej Maryi Teresy zwracały na siebie powszechną uwagę. Na kolumnach umieszczone są malowane portrety biskupów Lwowskich, unickich a względnie metropolitów Kijowskich: Aftanazego i Leona Szeptyckich, tudzież dwóch pierwszych metropolitów Halickich: Grzegorza Jachimowicza i Spiridiona Litwinowicza, - w krypcie zaś pod prezbiteryum złożone zostały w najnowszym czasie zwłoki przedostatniego metropolity Halickiego: Kardynała Sylwestra Sembratowicza. Na około budowy świątyni św. Jerzego wznoszą się gmachy pochodzące bądź jeszcze z drugiej połowy wieku XVIII, zbudowane przez Sylwestra Malickiego, przełożonego Bazylianów przy cerkwi św. Jerzego, (cerkiew bowiem ta należała pierwotnie do Bazylianów, którzy ją dopiero r. 1817 świeckiemu klerowi odstąpić musieli). W budynkach okalających cerkiew mieszczą się kancelarye, sale sesyonalne i archiwum unickiej kapituły i konsystorza - tudzież mieszkania kanoników kapituły. Przed frontem cerkiewnego gmachu, z którego platforma i schody w lewo i prawo sprowadzają na dziedziniec, wznosi się kształtny piętrowy pałac metropolitarny, z balkonem na filarach spartym, którego budowa z tego samego co cerkiew pochodzi okresu. Zaś w murze pod platformą, umieszczona jest statua św. Onufrego. Przed pałacem piękny ogród. Cały ten komplet gmachów z ogrodem - otoczony jest wysokim murem, przez który prowadzą na dziedziniec dwie okazałe bramy jedna od południa, druga od północy z emblematami metropolitalnej godności u wierzchu. (Izydor Szaraniewicz)


Grobowiec króla Władysława Łokietka w Katedrze Krakowskiej
Dnia 2-go Marca 1333 r. w dolnej komnacie zamkowej na Wawelu, zmarł król Władysław Łokietek, Piast z rodu, dzielny zwycięzca z pod Płowców. Koronowany 12 lat przedtem w sąsiedniej zamkowi jeszcze romańskiej katedrze, spoczął pierwszy z królów w nowym gotyckim budującym się na jej miejscu kościele katedralnym dzisiejszym, którego część kapłańska o te czasy jest prawie gotową. Pochowano go w skrzyni kamiennej poniżej posadzki po lewej stronie prezbiteryum naprzeciw zakrystyi przed ołtarzem św. Władysława, który ufundował i dotował. Grób Łokietka zaznacza dotąd stojący na tem miejscu monument z białego kamienia, którego wierny wizerunek przynosi nam nasza reprodukcya. Uważaliśmy dotąd ten skromny sarkofag za dzieło w całości zachowane, badania jednak przeprowadzone w czasie obecnej restauracyi katedry wykazały, że nad tym tym sarkofagiem wznosił się gotycki baldachim, a pomnik stał swobodnie, nieprzyparty jak dziś do ściany. Odkryto dwa słupy baldachimu i cały bok sarkofagu z rzeźbami jak z trzech innych stron. Rzeźba grobowca stoi na wysokości epoki, oparta o wzory miejscowej natury jest realistyczną nie bez kierunku idealistycznego w szlachetnym poczuciu prawdy ruchów postaci, w zarzucie draperyi i umiejętnem ich fałdowaniu w linniach giętych wdzięcznych. Na wierzchu leżąca postać królewska w stroju koronacyjnym opiera stopy na gotyckim wsporniku z głową anioła. Twarz królewska ma ten wyraz prawdy i taki typ słowiański, że świadczy o portretowaniu; głowę zdobi korona królewska. W czternastu polach boków sarkofagu mieszczą się grupy, po dwie postacie opłakujące śmierć królewską, więc kobiety różnych epok życia od młodych dziewcząt począwszy, więc dostojnicy świeccy i duchowni kraju polskiego. W proporcyach nieco przykrótkie figurki dobrze wyrażają żal po stracie, przeprowadzony w całej skali uczuć. Do dziejów rzeźby w Polsce XIV stulecia ważnym jest zabytkiem ten grobowiec Łokietka w Katedrze Krakowskiej, ważniejszem, że zachowały się pod nim zwłoki królewskie nienaruszone. W miesiącu sierpniu 1838 r. przy sposobności naprawiania uszkodzonego cokółu sarkofagu można było na chwilę spojrzeć do wnętrza grobu. W głębokości dwułokciowej pod posadzką spoczywa w kamiennej trumnie postać ukoronowana w sukni barwy brunatnej, ujętej paskiem metalicznym w ogniwa, szerokim na dwa palce. Suknię od dołu otaczało bramowanie złociste. Obok prawej ręki leżało metalowe berło, a stopy ubrane były w spiczaste trzewice i ostrogi. Oglądano to przy świetle stoczka zasadzonego na drążku, relacye nie są też pewne, co widziano. Przed tym to grobowcem kanonik katedralny uczony Starowolski i gdy po zdobyciu Krakowa oprowadzał dumnego króla Szwedów Karola Gustawa po Katedrze, zwróciwszy uwagę zdobywcy, że Łokietek trzy razy był wygnany i trzy razy na tron powracał, na co król: "ale wasz Jan Kazimierz więcej nie powróci", wyrzekł te prorocze słowa: "kto wie, bo i Bóg mocny i fortuna zmienna", o czem się wkrótce przekonał dumny zwycięzca. (W. Łuszczkiewicz)


Groby królewskie w Katedrze Krakowskiej na Wawelu
Z podniosłem uczuciem a bijącem sercem zbliża się wędrowiec ku wejściu do podziemi katedry krakowskiej, do grobów królewskich. Ma się tu spotkać z grozą śmierci, z resztami majestatu monarszego i z tą rzeczywistością, której wieki oddalenia nie zagubiły, świadczącą, że dzieje kraju mytem nie są. Wejście do grobów królewskich mieści się w bocznej prawej nawie kościoła. Wędrowiec znajdzie się naprzód w prastarej romańskiej krypcie Katedry Krzywoustego, zwanej kaplicą św. Leonarda, wypełnionej sarkofagami i trumnami królów i bohaterów. W milczeniu, wśród ciszy, którą przerywa głos świątnika, objaśniającego, kto tu pochowany leży, przechodzi się z krypty otworem w ścianie wykutym do sąsiedniego sklepu, którego widok obrazek nasz wiernie przedstawia. Nowy porządek zaprowadzony w grobach królewskich przed laty przeszło dwudziestu zajęciem na trumny rodu Wazów tego podziemia stworzył połączenie krypty z grobami kaplic Jagiellońskiej i Wazów. Na kamiennych podstawach ustawiono tu piękne swym artyzmem cynowe trumny roboty gdańskiej w stylu przekwitłego odrodzenia. Wizerunki ukrzyżowanego Chrystusa zdobią wierzchy wieków trumien, boki ubierają symboliczne figury cnót lub płaskorzeźby walk królewskich. W głowach trumien napisy głoszą w łacińskim języku tytuły wielkości monarszej. Trumna dźwigana przez ośmiu lwów przynależy Zygmuntowi III z rodu Wazów "Król polski, szwedzki, Gotów i Wandalów, najlepszy i największy król, urodzony z Jana króla, syna Gustawa krola szwedzkiego i Katarzyny córki Zygmunta I... Umarł w Warszawie w maju 1632 roku, wieku życia 66, panowania w Polsce 45, w Szwecyi 39" tak brzmi napis. Druga obok spoczywająca na kulach mieści zwłoki drugiej żony Zygmunta III: "Najjaśniejszej Konstancyi wnuki Ferdynanda I cesarza, najlepszego Karola arcyksięcia Austryi i Maryi księżniczki bawarskiej córki, Ferdynanda II cesarza siostry... Umarła w Warszawie 10 lipca 1631, życia 43, zamęścia 26". W głębi obrazka na podwyższeniu w ciasnej nyszy mieszczą się dwie jedna za drugą ozdobne cynowe gdańskie trumny. Na froncie będąca mieści zwłoki najmłodszego syna Zygmunta III i królowej Konstancyi Aleksandra Karola, zmarłego w roku 1634 dnia 18 grudnia w wieku lat 20. Trumna poza tą ukryta przynależy Annie, pierwszej żonie Zygmunta III, rodzonej siostrze drugiej żony Konstancyi, zmarłej roku 1598 mającej lat 25. Matka to króla Władysława IV. Na pierwszym planie obrazka widną jest część miedzianej czarnej ze złoceniami trumny Jana Alberta "z bożej łaski kardynała św. kościoła rzymskiego, biskupa krakowskiego, księcia siewierskiego, zmarłego w Padwie 22 grudnia 1634". Syn to Zygmunta III i Konstancyi. (W. Łuszczkiewicz)


Kościół katedralny krakowski od południa
Zdjęty ze szczytu wzgórza wawelskiego widok przedstawia spód prastarej katedry obudowanej kaplicami, oraz drogę wiodącą obok kościoła do pomieszkań monarszych na Wawelu. Droga biegnie w głąb kierując się do pałacowego portalu widocznego w oddali. Pomimo nieestetycznych szop kamieniarskich i rusztowań świadczących o obecnej chwili restaurującej się katedry, występuje na widok niezwykły majestat architektonicznego piękna przeszłych epok sztuki. Składały się nań liczne wieki, hojność dostojników świeckich i duchownych, królów polskich i biskupów krakowskich. Droga do opustoszałych pałaców stała się dziś komunikującą z koszarami, więc pustą, ale stęsknione za minioną wielkością tej siedziby królewskiej i rozczulone serce wędrowca będzie umiało wypełnić ją sobie orszakami dworu królewskiego, zdążającymi do katedry w uroczystych lub smutnych chwilach koronacyi i pogrzebów monarszych. Właściwy gotycki zrąb katedry nie jest widocznym, kryją go przybudowane kaplice, oko dostrzega szczyty dachów, ścian kościelnych i część frontonu południowego z wejściem pobocznem. Jakoby na straży majestatu piękna włoskiego epoki renesansu dominuje na widoku naszym wysmukła wieża wikaryjska. Spód tej dzwonnicy przynależy do romańskiego kościoła Krzywoustego, ale wiek XIV podniósł ją cegłą, opatrzył gotyckim fryzem i oknami. U stóp jej od przodu wtłacza się w węgieł klatki schodowej mała kaplica niegdyś Różyców, później biskupa Padniewskiego, dzieło polskiego architekta Jana Michałowicza z Urzędowa, dokonane w r. 1575. Ród Leliwitów Potockich około r. 1840 przejął ją za swoją i bogato ozdobił, a arcydziełami wnętrze wypełnił. Po drugiej stronie wieży widoczne dwie włoskie podobne do siebie kaplice należą do fundacyi królewskich, pierwsza Wazów, druga Jagiellonów, ta ostatnia zwana Zygmuntowską od fundatora Zygmunta I. Zbudowana między latami 1517 a 1530 przez florentczyka Bartłomieja Bereccego należy do arcydzieł architektury odrodzenia ma złoconą kopułę, a ściany kamienne porządek dorycki ubiera. Dalsze kaplice należą do późniejszych epok, ostatnia barokowa nosi tytuł młodzianków. Mur kamienny z bramkami, otaczający tutaj kościół, jest fundacyi biskupa Piotra Tylickiego z początku XVII wieku.(W. Łuszczkiewicz)


Julianów pod Łodzią
W pobliżu Łodzi, przy trakcie prowadzącym do Zgierza, w obszernym i pięknie urządzonym parku, na pewnej wyniosłości wznosi się bardzo ładna budowla. Jest to pałac przemysłowców łódzkich br. Heinzlów. Zbudowany w r. 1885 przez budowniczego Ottona Gehliga, stanowi prawdziwą ozdobę okolicy podłódzkiej. Pałac ten utrzymany w stylu odrodzenia, posiada od frontu również stylową bramę, na której widnieje artystycznie wykonany herb Hohenfelsów, nadany Juliuszowi Heinzlowi, założycielowi firmy przemysłowej w Łodzi i pierwszemu właścicielowi Julianowa. Miejscowość ta do niedawna była zwykłym folwarkiem, o dworku skromnym, otoczonym maleńkim ogrodem i wydmami piaszczystemi, a nosiła nazwę od wsi pobliskiej Radogoszcz. Dopiero po nabyciu folwarku przez ś. p. br. Heinzla, zamieniono go na uroczą siedzibę magnacką. Rodzina Heinzlów należy do rzędu najpoważniejszych przemysłowców w Łodzi, a senior jej, wspomniany wyżej ś. p. Juliusz, nie mało przyczynił się do wzrostu polskiego Manchesteru, zarówno pod względem przemysłowym, jak i społecznym.


Łódź - Fabryka Geyera
Miasto Łódź jest dziś niewątpliwie największem ogniskiem przemysłu fabrycznego w Królestwie Polskiem; podstawą bytu i świetności obecnej tego miasta jest przemysł tkacki, polegający głównie na przeróbce bawełny. Pierwszym pionierem przemysłu fabrycznego w Łodzi był Ludwik Geyer, który założył tu zakłady już w roku 1828. Dziś zakłady sukcesorów Ludwika Geyera mieszczą w sobie przędzalnię, tkalnię, drukarnię i aperturnię, zatrudniają zaś z górą 2000 robotników. W roku 1854 Karol Szajbler, długoletni dyrektor przędzalni Szlessera w Ozorkowie, wybudował w Łodzi fabrykę własną, której rozwojowi zawdzięczając, Łódź zdobyła pod względem przemysłu bawełnianego pierwsze nietylko w Królestwie, lecz i w Rosji całej miejsce, przypisując to swoje znaczenie głównie działalności Szajblera. Tutaj podajemy jednakże tylko widok fabryki Geyera, która tak ze względu na najdawniejsze jej Łodzi istnienie, jak i ze względu na malownicze położenie, jakie nad wodą i wśród ogrodów zajmuje, w zupełności na to zasługuje.


Opinogóra - Kaplica
Opinogóra, wieś na wyniosłem położeniu, w powiecie ciechanowskim, stanowiła niegdyś posiadłości książąt mazowieckich, którzy wznieśli tu dla siebie dworzec myśliwski wśród lasów rozległych. Tu zmarł w r. 1454 Bolesław ks. mazowiecki. W obecnem stuleciu przeszła ona w ręce Wincentego hr. Krasińskiego, generała, a przez czas pewien namiestnika Królestwa Polskiego, który z dóbr tych urządził ordynację, a w r. 1841 wzniósł kaplicę w kształcie rotundy z kopułą. W podziemiach kaplicy murowanej spoczęły zwłoki samego fundatora i jego żony Maryi Radziwiłłówny. Dziś, na miejscu kaplicy, stoi kościół parafjalny, wzniesiony staraniem Władysława hr. Krasińskiego, zmarłego w roku 1872. Obecnie Opinogóra jest własnością ordynata Adama hr. Krasińskiego.



Arkadja
Arkadja, wieś w powiecie łowickim, nad rzeką Skierniewką lub Łupią, przy drodze bitej z Łowicza do Bolimowa położona, posiada głośny z piękności ogród, założony w roku 1778 przez księżnę Helenę z hr. Przeździeckich Radziwiłłowę, żonę Michała, kasztelana wileńskiego, dziedzica sąsiedniego Nieborowa. Sama założycielka wydała szczegółowy opis Arkadji w języku francuskim. Wieś ta poprzednio nazywała się Łupia; należała do dóbr stołowych arcybiskupa gnieźnieńskiego i drogą zmiany przeszła w roku 1777 do Radziwiłłów. - W urządzeniu ogrodu i pomieszczonych w nim budowli odbił się wybitnie pseudo-klasyczny i sentymentalno-sielankowy gust owej epoki, wywołany przez wpływ literatury i obyczajów francuskich. Z pośród licznych pamiątek, z biegiem czasu zniszczałych, zachowały się dzisiaj: świątynia Djany z głazu ciosanego, obelisk z napisem "Munificentiae Augusti Helena posuit", domek grecki, gotycki i pałacyk, które dają tylko wyobrażenie o dawnej świetności. Arkadja przez pewien czas była własnością hr. N. W. Adlerberga, namiestnika Finlandji, obecnie zaś przeszła ponownie w ręce Radziwiłłów, a dzisiejszym właścicielem jej jest Michał ks. Radziwiłł.



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.