ARCHITEKTURA
WARSZAWA - SUPERSAM
Paweł Giergoń    20-02-2006

Gabriel Rechowicz. Alternatywna wersja projektu kompozycji malarskiej w barze Frykas. Fot. Paweł Giergoń
Gabriel Rechowicz. Alternatywna wersja projektu kompozycji malarskiej w barze Frykas. Fot. Paweł Giergoń
Jednemu z najciekawszych i najcenniejszych obiektów architektonicznych Warszawy grozi unicestwienie. Winnymi takiego stanu rzeczy są: obecny właściciel obiektu, dążący do szybkiego wyburzenia, urzędnicy Ratusza oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (sic!), które Supersamu nie wpisało do rejestru zabytków. Perełka rodzimej architektury przełomu lat 50. i 60. XX wieku może wkrótce podzielić los innych obiektów, które na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat bezmyślnie w Warszawie wyburzono.

Otwarcie Supersamu w 1962 roku było wielkim wydarzeniem w historii rodzimego handlu i przejawem nowoczesności - udaną próbą włączenia się w aktualny nurt światowej architektury. Było to prekursorskie przedsięwzięcie w czasach, gdy budowano inaczej, liczono inaczej, myślano inaczej i ... wszystko było inaczej. Za projektem Supersamu stoją nazwiska najwybitniejszych przedstawicieli polskiego środowiska architektonicznego i konstruktorskiego. Pomijając wszelkie inne aspekty, był to przede wszystkim pierwszy, samowystarczalny sklep samoobsługowy - jakość do tej pory w peerelu niespotykana. Co ważne, Supersam wyróżniała znakomita, wysokiej klasy architektura. Dziś, na tle otaczających nas zewsząd hipermarketów, których konstrukcja zredukowana została do minimum użyteczności i opłacalności, warszawski Supersam jawi się jako rozwiązanie ekskluzywne, wykwintne architektonicznie i po prostu szlachetne. Jeżeli można użyć takiego porównania (pamiętając o skali porównań i realiach lat 60. XX wieku) - Supersam jest godnym spadkobiercą idei przedwojennych hal targowych, gdzie liczył się każdy element i detal architektoniczny oraz nowoczesna konstrukcja - kwestie w handlu masowym zupełnie dziś nieobecne...

W powojennej historii Warszawy da się wyodrębnić przynajmniej kilka znaczących przełomów w sposobie patrzenia na problemy architektury i jej roli w kształtowaniu wyrazu miasta. Wśród innych ważnych, lata 1956 i 1957 były dla idei projektu Supersamu najistotniejsze. Po pierwsze, popaździernikowa odwilż pozwoliła wreszcie architektom na realizację własnych, śmiałych pomysłów, uważanych do tej pory za przejaw zwalczanego urzędowo kosmopolityzmu i wrogich doktrynie realizmu socjalistycznego. Odnowienie kontaktów ze środowiskami zawodowymi zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych, zaowocowało doskonałymi projektami, plasującymi się w głównym nurcie nowoczesnej, światowej architektury. Po drugie, w 1957 roku w Berlinie miały miejsce targi budownictwa mieszkaniowego Interbau, które w dużym stopniu oddziałały na sposób myślenia rodzimego środowiska o skali i jakości architektury miejskiej. Interbau było też podsumowaniem pewnych tendecji obowiązujących w architekturze światowej już od poczatku lat 50 - dla środowiska polskich architektów zaś potwierdzeniem słuszności podejmowanych z opóźnieniem decyzji.

W założeniach decydentów, Supersam miał być odpowiedzią na trwałą bolaczkę, jaka trawiła "handel uspołeczniony" od końca lat 40. XX wieku - w mieście, mimo fatalnego zaopatrzenia, brakowało po prostu sklepów i powierzchni handlowych. Idea wzniesienia w Warszawie kilkunastu takich supermarketów miała przynajmniej jeden z tych problemów rozwiązać. Inną, wartą uwagi kwestią była tocząca sie wówczas dyskusja, jak i za ile budować? Tradycyjnie czy nowocześnie? Czy tak utylitarny obiekt jak dzielnicowy sklep samoobsługowy, wart był eksperymentowania w dziedzinie technologii konstrukcji i rozwiązań formalnych? Okazać się miało, że nawet w warunkach ustroju socjalistycznego można było, przy wykorzystaniu rodzimej technologii, budować stosunkowo tanio i... z fantazją.

Wybór wykonawcy projektu nie był dziełem przypadku. Zorganizowany w 1959 roku konkurs architektoniczny wykazał, że w materii budownictwa przemysłowego w Polsce, bezkonkurencyjny był zespół architektów i konstruktorów skupionych od połowy lat 40. w Centralnym Biurze Studiów i Projektów Budownictwa Przemysłowego. Biuro to, będące w latach 50. enklawą niczym nieskrępowanej myśli architektonicznej, skupiło w swych szeregach wybitnych projektantów, architektów i konstruktorów, wśród których należy wymienić architektów: Zbigniewa Ihnatowicza, Marka Leykama i Jerzego Romańskiego oraz konstruktorów: Stanisława Hempla, Wacława Zalewskiego, Stanisława Kusia i Wienczesława Poniża. Szefem Biura był profesor Jerzy Hryniewiecki, wybitny architekt i naukowiec, znany powszechnie jako generalny projektant jednego z najciekawszych i rewelacyjnych od strony plastycznej obiektów sportowych w Europie - Stadionu Dziesięciolecia Polski Ludowej w Warszawie (1955).

Miejsce pod przyszły supermarket też miało swoją historię. Mało kto dziś pamięta, że na placu między ulicą Puławską a Placem Unii Lubelskiej stanąć miał gigantyczny i ultranowoczesny kompleks gmachów Polskiego Radia, zaprojektowany przez architekta Bohdana Pniewskiego. Przed wybuchem wojny zdążono jedynie wykopać fundamenty. Po 1945 roku teren ten zajmował sezonowy cyrk, będący jedną z nielicznych atrakcji dla mieszkańców miasta. Na przełomie lat 40. i 50. Biuro Odbudowy Stolicy kreśliło liczne plany zagospodarowania tego terenu. Mający tu powstać reprezentacyjny plac, tzw. Plac Puławski, z fasadową zabudową będącą kontynuacją rozwiązań formalnych MDM-u, pozostał jedynie w sferze planów a chaos i różnorodność w zabudowie tego fragmentu Mokotowa pozostawione zostały w spadku zespołowi Jerzego Hryniewieckiego. Autorzy projektu Supersamu chcieli, by w miejscu tym powstał budynek jak najbardziej jednorodny, co miało szczególnie duże znaczenie ze względu na sąsiedztwo budynków dużych i wysokich. Wymiary powierzchni zabudowy nie miały przekraczać 85 X 45 m. Założenia przewidywały budynek parterowy, w części jednopiętrowy. Od strony funkcjonalnej, przyszły pawilon łączyć miał dwa działy: handlowy i gastronomiczny.

Na dział handlowy składać się miała:

  • sala sprzedażowa samoobsługowego sklepu spożywczego o powierzchni 1100 m2
  • sala sprzedażowa sklepu preselekcyjnego z artykułami gospodarstwa domowego o powierzchni 500 m2
  • zaplecze obu sklepów, które składać się miało z magazynów, chłodni, rozbieralni mięsa, paczkowni, palarni kawy, biur, pomieszczeń sanitarnych itp. o łącznej powierzchni 1000 m2.

Dział gastronomiczny miał posiadać następujące pomieszczenia:

  • salę konsumpcyjną baru szybkiej obsługi systemu szwedzkiego o powierzchni 400 m2
  • salę baru kawowego na około 25 miejsc siedzących o powierzchni 100 m2
  • zaplecze produkcyjne, w którego skład wchodzą: kuchnia wraz z zapleczem, garmażernia, ciastkarnia, chłodnie, magazyny, pomieszczenia socjalne pracowników - o łącznej powierzchni 800 m2

Największym problemem dla zespołu Jerzego Hryniewieckiego była forma przyszłego pawilonu handlowego. Założone wcześniej parametry wysokościowe spowodowały, że koniecznym okazało się wymyślenie zupełnie nowej koncepcji przykrycia tak dużej powierzchni budynku, przy tak małej jego wysokości i ograniczeniu wielkości działki budowlanej. Po wielu próbach zespołowi udało się zaprojektować taki rzut budynku, który dawał szansę uzyskania jednorodnej bryły i jednocześnie odpowiadał miejscowym warunkom urbanistycznym. Na podstawie owego rzutu, określono schemat wysokości pomieszczeń: wysokość sali sprzedażowej miała wynosić 6 m, sali konsumpcyjnej baru - 4,8 m, pomieszczeń zaplecza - 3 m. Uzyskany na tej podstawie układ brył można było przekryć jednym dachem wiszącym. Taki dach wymagałby jednak odciągów na zewnątrz, co w konsekwencji mogłoby stanowić dużą komplikację dla otoczenia zewnętrznego (ulica Puławska). Dalsze usiłowania architektów i konstruktorów zmierzały w kierunku pozbycia się konieczności stosowania odciągów, przy jednoczesnym zachowaniu zasady dachu wiszącego. Wówczas to powstał jeden z pomysłów, by odciągi zewnętrzne zastapić skośnymi słupami rozpierającymi wewnątrz budynku. Pomysł ten również upadł, ze względu na fakt, że skośne słupy zabrałyby zbyt dużo miejsca u swych podstaw, co zubożyłoby powierzchnię sali sprzedażowej. Wprawdzie można je było oprzeć wyżej, np. na wysokości 2,5 m od podłogi, ale wówczas cały budynek zostałby podniesiony o tę właśnie wysokość. Ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie będące zupełnym novum w technologii konstrukcji dachów wiszących - rozwiązanie, które przyniosło autorom Supersamu należne uznanie, nagrody i szacunek środowiska architektonicznego na świecie (nagroda honorowa na Biennale w Sao Paulo, 1965).

Unikalny i błyskotliwy pomysł konstrukcyjny zastosowany w projekcie dachu Supersamu polega na tym, że stalowe, ważące 100 ton (!) elementy łuków konstrukcyjnych przykrycia dachowego, które swoim ciężarem rozpierają betonową konstrukcję pawilonu, są jednocześnie ściskane od spodu i wynoszone do góry przez zastosowanie supermocnych, kablobetonowych lin ściągających, zakotwiczonych na dwóch skrajnych "ścianach" konstrukcyjnych pawilonu. Zabieg ten pozwolił na osiągnięcie dużej oszczędności przestrzeni przeznaczonej na handel i konsumpcję. Warto przy tej okazji wspomnieć, że budynek nie ma jednolitych, zewnętrznych ścian nośnych!! "Ściany" wschodnia i zachodnia to w rzeczywistości prefabrykowane filary, na których oparte zostały stalowe łuki konstrukcyjne przykrycia dachowego. Powierzchnie między filarami wypełnione zostały taflami szkła. Jeszcze ciekawsza jest reprezentacyjna, parawanowa "ściana" południowa pawilonu, gdzie zastosowano olbrzymie, wiszące ekrany aluminiowe, mające ograniczyć dopływ promieni słonecznych do wnętrza. Nie ma tu mowy o jakimkolwiek dźwiganiu konstrukcji budynku. To właśnie ta lekkość i finezja konstrukcji Supersamu jest jego największym atutem. Jeżeli uświadomimy sobie ponadto, że sala sprzedażowa była drugą co do wielkości powierzchnią niepodpartą w Warszawie (po Sali Kongresowej PKiN) to okaże się, że projektanci budynku dokonali wówczas rzeczy niezwykłej.

W artykule zamieszczonym we wrześniu 1962 roku na łamach miesięcznika Architektura, Maciej Krasiński przekornie określił Supersam budynkiem technologicznie nieskomplikowanym. Lekceważące słowa młodego architekta mogą budzić szereg wątpliwości. Zarówno pod względem konstrukcji jak i detalu budowlanego jest to pawilon nietypowy i wyjątkowy. O ile kwestie czysto budowlane (żelbet, prefabrykaty) nie przysparzały prawie żadnych niespodzianek, o tyle cała reszta budynku była już naukowym i inżynieryjnym eksperymentem... Warto wiedzieć, że konstrukcja wiszącego dachu nie wytrzymała prowadzonych wówczas prób i doświadczeń z żelbetem - rzeźbiarska w formie ale zbyt ciężka fałda dachu, musiała zostać w konsekwencji pokryta deskami, osłoniętymi blachą cynkową na zewnątrz i sufitem z pokładówki świerkowej od wewnątrz budynku. Mimo uzyskania znacznej oszczędności na masie, dach pawilonu nadal ważył imponujące sto kilkadziesiąt ton! Ponadto, użycie drewna jako okładziny konstrukcji stalowej, wymagało spełnienia norm przeciwpożarowych - eksperymenty w laboratoriach chemicznych dały w efekcie pierwszy, krajowy, bezbarwny lakier ognioodporny. O jego jakości niech świadczy fakt, że pokrywa sufit sali sprzedażowej do dziś! W wielu miejscach zmienił już barwę na białą, lecz nadal spełnia przypisane mu funkcje. W Supersamie po raz pierwszy na taką skalę wykorzystano aluminium. Większość ślusarki - m.in. drzwi, ściany osłonowe i wyposażenie wnętrza wykonane zostało z tego materiału. Kolejnym eksperymentem było połączenie funkcji i niektórych elementów konstrukcyjnych - np. gigantyczne łuki dachu spełniają jednocześnie rolę przewodów wentylacyjnych. Także wtedy, właśnie z przeznaczeniem dla Supersamu, polskim hutom udało się po raz pierwszy odlać szyby lustrzane o grubości 16 mm, powierzchni tafli 8 m kw. i ciężarze blisko 400 kg.

Na osobne omówienie zasługuje dawny wystrój wnętrza. Nad jego estetyką, wyposażeniem i elementami plastycznymi czuwali artyści o znanych nawiskach. W Supersamie znajdowały się pierwotnie dwie duże kompozycje autorstwa Gabriela Rechowicza. W legendarnym, samoobsługowym barze Frykas (lewa część pawilonu) znajdowała się pierwotnie wielka płaszczyzna abstrakcyjnego malarstwa ściennego, wprowadzając do wnętrza baru kolor i złudzenie większej przestrzeni. Niestety, po wprowadzeniu się tu znanej globalnej korporacji hamburgerowo-frytkowej, oryginalny wystrój został bezmyślnie i bezpowrotnie zniszczony. W hallu głównym znajdowała się druga kompozycja, mozaikowa, wykonana z różnokolorowych otoczaków, doskonale współgrająca z surowymi, oszczędnymi płaszczyznami ścian i okien pawilonu. Również i ten akcent plastyczny został wyburzony. Równocześnie zniknęły zarówno oryginalne meble sali sprzedażowej, jak i ciekawe, specjalnie dla Supersamu projektowane stoły, stołki i wyposażenie baru Frykas. Olbrzymia to szkoda, gdyż dziś ich wartość emocjonalno-estetyczna wzrosłaby niepomiernie.

Szata zewnętrzna Supersamu została w sposób maksymalny dopasowana do bryły budunku oraz otoczenia. Stal, szkło i ekrany przeciwsłoneczne z blachy aluminiowej potęgują tylko wszechobecne wrażenie lekkości całej konstrukcji. Przejrzysta, logiczna, estetyczna i zrozumiała dla każdego forma zewnętrzna pawilonu ozdobiona została ponadto "piątą elewacją" - rzeźbiarsko potraktowaną fałdą dachu - celowo i świadomie zaprojektowaną do oglądania z pobliskich, wysokich budynków. Pawilon, widziany zarówno z poziomu chodnika, czy pobliskich okien kamienic i biur, wyróżnia się szlachetną i subtelną sylwetką, doskonale skomponowaną z otaczającą go przestrzenią i zabudową. Otwarty na południe, od północy ocieniony wysokimi budynkami kolonii mieszkaniowej SM NBP, idealnie wpasowuje się w trójkątną działkę ograniczoną dwiema nitkami ulic Puławskiej i Waryńskiego.

W nielicznych notatkach prasowych poświęconych Supersamowi, bezkrytycznie powtarza się tezę, jakoby budowa pawilonu w tej lokalizacji "uniemożliwiła racjonalne zaprojektowanie wnętrza urbanistycznego między Placem Unii Lubelskiej i ulicą Puławską". Bezsensowne to sformułowanie należy raz na zawsze odrzucić a polemizować... nie czas to i miejsce. Otwarty na południe teren przed Supersamem miał zostać ozdobiony swobodnie ukształtowaną taflą wody, otoczoną zielenią, stwarzając w ten sposób swoisty mikroklimat w tym bardzo przecież ruchliwym punkcie miasta. W projekcie Supersamu szczególny nacisk położono na zagadnienia związane z reklamą. Przed budynkiem stanąć miał, podświetlany w nocy neonami, tzw. "akcent reklamowy", będący w rzeczywistości masztem/kompozycją geometryczną, na którym można by eskponować inne elementy graficzne i świetlne. Dodatkowo, przewidywano możliwość umieszczenia napisów neonowych na specjalnie w tym celu zaprojektowanych płaszczyznach ściennych, w górnej partii budynku.

Supersam w Warszawie ma dziś wartość bezcenną. Dla osób zainteresowanych, architektów, inżynierów, konstruktorów - to obiekt historyczny, opisywany w książkach, podręcznikach i encyklopediach. Dla laika, to przede wszystkim sklep o wyjątkowym charakterze i źródło ciepłych (ROTISS-O-MAT) wspomnień z innej epoki. Pozbawienie jednych i drugich tego, co im znane i bliskie, byłoby niewybaczalnym błędem.

Opracowanie © 2006 Paweł Giergoń

Bibliografia:
"Supersam w Warszawie" - Maciej Krasiński, [w:] Architektura nr 9/62
"Wielki kram" - Aleksy Czerwiński, [w:] Stolica, 10 czerwca 1962
"Awans handlu mokotowskiego", [w:] Stolica, 10 czerwca 1962



Supersam w Warszawie

Generalny projektantJerzy Hryniewiecki
ArchitekturaJerzy Hryniewiecki, Ewa Krasińska, Maciej Krasiński (Koordynator)
KonstrukcjaWacław Zalewski, Stanisław Kuś, Andrzej Żurawski, Józef Sieczkowski
AluminiumAndrzej Koy, Bohdan Koy
Malarstwo / MozaikaGabriel Rechowicz, Hanna Rechowicz, Edward Krasiński
DekoracjePiotr Nagabczyński, Stanisław Fiszer
MebleStanisław Matuszewski, Zygmunt Pomorski, Stanisław Przemyski
InwestorMinisterstwo Handlu Wewnętrznego
WykonawcaP.B.M. Ochota
Konstrukcja stalowaMostostal Warszawa
DokumentacjaPracownie Sztuk Plastycznych P. P., Pracownia Architektury Stałej
Realizacja07.07.1960 - 15.05.1962
Obecny właścicielSpółdzielnia Spożywców "Supersam"
LokalizacjaWarszawa, ul. Puławska 2


redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.