ARCHITEKTURA
TUM - KOLEGIATA P.W. NMP I ŚW. ALEKSEGO
Paweł Giergoń    11-04-2010

Dawna archikolegiata w Tumie pod Łęczycą (gm. Święta Małgorzata) uchodzi za jeden z najwspanialszych przykładów architektury romańskiej na ziemiach polskich. Jest też przykładem, jak nie powinno się postępować z zabytkiem, którego metryka sięga połowy XII wieku. Obecna forma świątyni to wciąż podlegający przeróbkom preparat konserwatorski z II połowy XX wieku. Gdyby nie II wojna światowa, moglibyśmy dziś podziwiać tumską kolegiatę w jej naświetniejszej formie, częściowo jeszcze romańską, także gotycką, barokową i przede wszystkim klasycystyczną, przebudowaną w II poł. XVIII wieku przez znakomitego architekta i budowniczego, Efraima Schroegera. Po II wojnie światowej, zgodnie z obowiązującą wówczas doktryną konserwatorską, Jan Koszczyc-Witkiewicz "przywrócił" świątyni jej "romański" charakter. Doprowadziło to w efekcie do sterylizacji wnętrza i zniszczenia wysokiej klasy wystroju zaprojektowanego przez Schroegera. Fantastyczna i unikalna z zewnątrz budowla jawi się od środka poligonem archeologicznym i wiecznym placem budowy.

Powszechnie przyjmuje się, że fundamenty pod budowę romańskiej bazyliki w Tumie założono około 1140 roku. Budowlę konsekrowano w roku 1161 o czym świadczy dokument księcia Bolesława IV z 21 maja tego roku, zawierający nadania dla klasztoru NMP w Czerwińsku. Wystawiony on został Łęczycy "in consecratione Lanciciensis ecclesie". Uroczystość konsekracji zgromadziła pokaźną liczbę dostojników kościoła i rycerstwa. Począwszy od roku 1180 w kolegiacie odbywały się liczne synody duchowieństwa. Sprzyjało temu zarówno położenie geograficzne, ówczesne uwarunkowania polityczne oraz nieprzeciętne właściwości architektoniczne, w tym obronne, co miało w owym czasie szczególne znaczenie. Cechy obronne kolegiaty zaważyły być może w znacznym stopniu na fakcie ominięcia jej przez Tatarów w 1241 roku. Jeszcze w tym samym stuleciu wielokrotnie próbowali ją zdobyć Litwini, co ostatecznie udało im się raz, w 1293 roku, kiedy to budowlę spalono wraz ze znajdującymi się w jej wnętrzu obrońcami. W roku 1331 świątynię bezskutecznie najeżdżali Krzyżacy.

W ciągu wieku XIV i większą częśc XV architektura kolegiaty nie ulegała żadnym przemianom. Z tych czasów zachowały się liczne informacje na temat wyposażenia wnętrza, w tym budowie nowych ołtarzy. Z początku wieku XV pochodzą informacje o sprawieniu dla kościoła szeregu obrazów. Rachunki z lat 1417-1445 potwierdzają też wykonanie częściowej polichromii wnętrza. Wśród wykonawców prac malarskich na rzecz kolegiaty wymieniany jest Mikołaj z Kalisza oraz nieznany z imienia malarz z Krakowa. W 1416 roku Mikołaj z Kalisza wykonał (częściową prawdopodobnie) polichromię, by rok później odebrać wynagrodzenie za obraz "Wniebowstąpienia Pańskiego". W 1418 roku wykonał ponadto malowidła do ołtarza głównego. Także rzemieślnicy z Krakowa kontynuowali prace malarskie w latach 1437-45. Równolegle kontynuowano wykonywanie polichromii.

W 1473 roku kolegiatę strawił wielki pożar, niszcząc jej wnętrze. Spłonęły wówczas m.in. skarbiec i archiwum. Prowadzone następnie prace restauracyjne objęły swym zakresem założenie nowych sklepień, przebudowę triforiów oraz częściową przebudowę prezbiterium. Z tego czasu pochodzi zachowany do dziś portal gotycki wiodący do zakrystii. Na nadprożu wykuto datę 1487, wskazującą zapewne na zakończenie prac restauratorskich. Wnętrze kościoła wyposażono w nowe elementy, spośród których do dziś zachowały się fragmenty stall (uzupełnionych w wieku XVIII), trójosobowa ława z zapleczem oraz konfesjonał. W 1569 roku prepozyt łaski, kanonik łęczycki i dziekan kaliski Trojan ze Ślesina wymurował kruchtę, osłaniającą portal romański z przedstawieniem adoracji Najświętszej Marii Panny. Pamiątką tej fundacji jest tablica wmurowana w ścianę kruchty, przebudowanej ponownie w roku 1633 przy okazji prowadzonych prac remontowych świątyni. Wśród licznych, drobnych w skali świątyni nabytków pochodzących z wieku XVI warto wspomnieć o zamknięciu kaplic naw bocznych kunsztownie wykonanymi kratami, pochodzącymi z 1595 roku.

Wiek XVII to dla kolegiaty czas drobnych i poważniejszych prac remontowo - budowlanych, prowadzonych systematycznie przez kapitułę, wypłacającą rzemieślnikom i artystom większe i mniejsze sumy za wykonane prace. Z najważniejszych, wypada wspomnieć o zakończeniu prac nad nowym ołtarzem głównym, za który artysta (malarz Jerzy?) otrzymał wg rachunków kwotę 171 złotych i 3 gr. Pozłocenie skrzydeł ołtarza i cyborium kosztowało kolejne 200 złotych. Prawdopodobnie późno-renesansowy ołtarz o konserwatywnym układzie skrzydłowym zastąpił stary, który uległ rozbiórce. W 1647 roku zamurowano trzy okna w apsydzie za ołtarzem głównym oraz rozebrano dwa kolejne, stare ołtarze boczne. W czasie drugiego najazdu szwedzkiego, w 1705 roku kolegiata musiała ucierpieć na tyle, by musiano przystąpić do jej odnowienia. W 1761 roku rozpoczęto generalny remont świątyni, polegający m.in. na obniżeniu murów "o dwa łokcie", zmienie wykroju otworów okiennych oraz wprowadzeniu nowego stropu. Wydany w roku 1761 przez prymasa Łubieńskiego "Dekret reformacyjny kolegiaty łęczyckiej" nałożył na duchowieństwo obowiązek konserwacji obiektu, szczegółowo omawiając organizację prac w tym zakresie. W 1768 roku ukończono wymianę kamiennej posadzki świątyni. Przed 1779 rokiem ściany nawy głównej ozdobiono wizerunkami dwunastu apostołów. Rozpoczęcie najważniejszych prac przypadło na kolejne lata, kiedy to dalszą przebudową świątyni zajął się wybitny architekt warszawski, Efraim Schroeger. Podwyższono wówczas wieże zachodnie (o blisko 6,5 metra) wieńcząc je obeliskowymi hełmami krytymi blachą oraz przykryto kościół nowym dachem. Imponująca empora zachodnia uzyskała nadbudowę w postaci klasycystycznego zwieńczenia. Schroeger zaprojektował także nowy ołtarz główny oraz na nowo opracował całe partie wnętrza, w tym prezbiterium. Klasycystyczny ołtarz główny charakteryzowały cztery pojedyńczo ustawione kolumny toskańskie, ponad którymi ustawione zostały wazy. Przedstawiony przez architekta projekt ołtarza zrealizowany został jednak w sposób marny, zapewne przez lokalny, prowincjonalny warsztat snycerski. W takiej formie kolegiata w Tumie pod Łęczycą przetrwała do wybuchu II wojny światowej.

Kolegiata tumska wzniesiona została jako trójnawowa bazylika bez transeptu, zamknięta trzema apsydami od wschodu, o dwóch bocznych basztach-apsydach markujących transept, imponująco zamknięta od strony zachodniej wielką apsydą-emporą ujętą przez dwie kwadratowe wieże. Nawa główna, pierowtnie przekryta drewnianym, otynkowanym następnie w wieku XVIII stropem, flankowana jest przez nawy boczne pierwotnie sklepione kolebką, później, w 1473 roku zastąpioną przez gotyckie sklepienie krzyżowo-żebrowe, wsparte na rzeźbionych w piaskowcu kroksztynach. W nawie północnej wyobrażają one popiersia ewangelistów, w południowej symbole zwierzęce. Po pożarze z roku 1473 wykrój arkad międzynawowych zmieniony został na ostrołukowy, gotycki, wykonany w cegle. Gruntownej przebudowie uległy także filary międzynawowe. Być może już w tym czasie wnętrze świątyni zostało otynkowane i przed 1451 rokiem pokryte polichromią. Budowla wzniesiona została z kamienia polnego oraz licującego ściany granitu, łaczonego zaprawą wapienną barwioną na kolor czerwonawy. Wśród analogicznych rozwiązań architektoniczno-przestrzennych wskazuje się na bliskie podobieństwo tumskiej kolegiaty do mazowieckich bazylik w Płocku i Czerwińsku oraz drugiej, hermanowskiej katedry na Wawelu. Mała architektura wykonana została z drobnoziarnistego piaskowca. Zaliczyć do tej grupy można portal i elementy dekoracyjno-konstrukcyjne tj. obramienia okien, kolumienki okien wieżowych, gzymsy itp. Otynkowane w końcu wieku XVIII wnętrze świątyni zatarło niemal zupełnie swój romański charakter, co było efektem zamierzonym przez fundatora (biskupa Kajetana Sołtyka) i architekta (Efraima Schroegera). W dobie przełomu późnego baroku i wczesnego klasycyzmu takie działania były usprawiedliwione.

Do najcenniejszych obiektów sztuki romańskiej w świątyni zaliczyć należy bezsprzecznie bogato rzeźbiony portal główny. Kapitele dekoracyjnie opracowanych w piaskowcy kolumn ozdobione zostały płaskorzeźbionymi przedstawieniami orła opierającego się łapami o dolny pierścień głowicy (lewy) oraz grupą walczących kóz, wspiętych na tylnych nogach (prawy). Innym elementem dekoracyjnym pozostają nieczytelne dziś grupy walczących zwierząt. Na prawo od wejścia przedstawiono scenę gryzących się lwów(?). Grupa po lewej stronie przedstawiała zapewne scenę walki dwóch gryfów splatających się ogonami. Z powodu zniszczenia poczynionego przez liczne pożary, trudno dziś jednoznacznie ustalić szczegółowy program ikonograficzny portalu. Ponadto, w bocznych blokach portalu zachowały się fragmenty (w dużej mierze nieczytelne) przedstawień Zwiastowania(?) po lewej i sceny Uczty w Kanie(?) po prawej stronie. Tympanon portalu wypełnia płaskorzeźbiona grupa, przedstawiająca Najświętszą Marię Pannę z Chrystusem, adorowanych przez stojące po bokach postaci aniołów. Lewy anioł trzyma w ręce krzyż, prawy berło w formie lilii. Układ ciała Chrystusa spoczywającego na kolanach Marii przywodzić może na myśl scenę Pieta, co byłoby bardzo wczesną redakcją tej sceny figuralnej nie tylko w sztuce polskiej ale także europejskiej. Tympanon otoczony jest dekorowacyjnym ornamentem wałkowym o różnorakich formach rozet, liści, rybich pęcherzy i medalionów o przedstawieniach znaków zodiaku.

Do II wojny światowej na wyposażeniu kościoła znajdowało się już niewiele cennych zabytków z przeszłości. Będący jednym z ciekawszych, klasycystyczny wystrój wnętrza zaprojektowany przez Efraima Schroegera uległ zniszczeniu. Kataklizm wojny pozwolił doktrynerom na przeprowadzenie fatalnej w skutkach, powojennej "rekonstrukcji" romańskiej bazyliki. Podobny los spotkał inne świątynie w Polsce - za przykład niech posłużą tu katedry w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu czy Gnieźnie. Odbudowa świątyni, prowadzona w latach 1949-61 połaczona została z pracami archeologicznymi oraz niszczeniem ocalałego, XVIII-wiecznego wystroju, w imię czystości stylowej wnętrza. Fatalnym w skutkach pomysłem było przykrycie kościoła żelbetonowym stropem, którego ciężar przygniata dziś konstrukcję i powoduje pękanie filarów nośnych. Te z kolei, spięte stalowymi obręczami, pogłębiają wrażenie katastrofy. Działania te i podobne spowodowały, że jednen z najcenniejszych zabytków architektury w Polsce tylko z zewnątrz może być postrzegany jako budowla romańska, gdyż we wnętrzu, od dziesięcioleci prowadzone są wątpliwej słuszności prace budowlano-naukowo-odkrywkowe, powodujące nieodparte wrażenie kataklizmu, jaki tę piękną światynię nawiedził nie tylko w latach wojny, ale także, i to w dużym stopniu w latach powojennych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w przywracaniu wnętrzu jego "romańskiego" charakteru nie widać logiki i przede wszystkim określonego horyzontu. Zamieszczone powyżej zdjęcia kolegiaty z lat 30-tych XX wieku pokazują dobitnie, jak wielkiej ingerencji dokonano w latach powojennych. Przemurowano nie tylko wieże zachodnie i apsydę ale także mury nawy głównej Ślady tych działań widoczne są z zewnątrz gołym okiem. Z tego też powodu, bezpiecznie będzie spoglądać na tę wspaniałą budowlę pamiętając, że jest ona wynikiem drastycznych działań budowlano-konserwatorskich prowadzonych nieustannie od II połowy XX wieku.

Foto i opracowanie © 2006: Paweł Giergoń

Bibliografia: Michał Walicki - "Kolegiata w Tumie pod Łęczycą", Łódź 1938
Stanisław Lorentz - "Efraim Szreger. Architekt polski XVIII wieku". PWN Warszawa 1968
Zygmunt Świechowski - "Architektura romańska w Polsce", DiG, Warszawa 2000



redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.