WZORNICTWO PRL
UNITRA RS-101 - RADIOODBIORNIK SŁUCHAWKOWY

Unitra RS-101 - radioodbiornik słuchawkowy
Unitra RS-101 - radioodbiornik słuchawkowy Unitra RS-101 - radioodbiornik słuchawkowy Unitra RS-101 - radioodbiornik słuchawkowy Unitra RS-101 - radioodbiornik słuchawkowy
Nazwa:Stereofoniczny radioodbiornik słuchawkowy RS-101
Projekt:-
Producent:Unitra-Rzeszów
Rok produkcji:1986
Materiał:plastik

Najmniejszy z produkowanych w Polsce radioodbiorników był w drugiej połowie lat 80. XX wieku łabędzim śpiewem rzeszowskiej Unitry. Funkcjonalnie stanowił alternatywę dla popularnych urządzeń typu "walkman", zarówno tych markowych, importowanych, jak i rodzimego odtwarzacza kasetowego "Kajtek" (Unitra PS-101), który w chwili wprowadzenia na rynek był już konstrukcją technologicznie przestarzałą. RS-101 zbudowany został przy użyciu polskich tranzystorów i importowanego układu scalonego, co zapewniało mu stosunkowo dobrą jakość odbioru. Zasilany trzema bateriami typu R6 (paluszki) lub zewnętrznym zasilaczem sieciowym, posiadał przyzwoite pasmo przenoszenia w zakresie 40-15000 Hz.

Nie posiadał wbudowanego głośnika. Odbiór stacji radiowych możliwy był po podłączeniu dedykowanych słuchawek stereofonicznych SD-106, produkowanych przez wrześnieńską fabrykę Tonsil. Kuriozalnym rozwiązaniem było wyposażenie radioodbiornika w dwa monofoniczne gniazda słuchawkowe w czasie, kiedy powszechnie używane były już dedykowane gniazda stereofoniczne. Dołączane do zestawu tonsilowskie słuchawki były zarazem najsłabszym ogniwem tego udanego urządzenia - tandetna jakość wykonania, dwa monofoniczne mini-jacki oraz katastrofalna jakość dźwięku powodowały, że były one praktycznie bezużyteczne. RS-101 produkowany był w kilku wersjach kolorystycznych. Najpowszechniej spotykane były obudowy w wersji zielonej, wiśniowo-białej, czarnej, szarej i prezentowanej tu ciemnożółtej. Mimo kilku drobnych niedogodności, stosunkowo krótkiego czasu produkcji (do 1988 roku) i silnej konkurencji urządzeń zachodnich, RS-101 posiada walory czysto wizualne - zaprojektowany został doskonale i z wdziękiem, który nadają mu dwa wydawałoby się duże (ale praktyczne) potencjometry umieszczone w górnej części obudowy. Charakteru nadają mu również (mimo wszystko) wyjątkowe i oryginalne dwa wejścia słuchawkowe. W odróżnieniu od ówczesnej, zdegenerowanej już dziś masowej tandety elektronicznej z Dalekiego Wschodu, można bez cienia wstydu wyjść z unitrowskim radiem na ulicę, zadając szyku i wzbudzając nieskrywane uczucie zazdrości, zwłaszcza wśród tych współwyznawców "starej szkoły", którzy z nostalgią wspominają rodzime cuda techniki spod znaku Unitra.

Foto i opracowanie © 2010 Paweł Giergoń


redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.