PORTFOLIO
ANDRZEJ MASIANIS

'Numinous' - rysunek piórkiem i tusz lawowany na papierze 'De posteritate' - rysunek piórkiem i tusz lawowany 'Cherubino et flameo' - rysunek piórkiem na papierze
'De mutatione dominium' - rysunek piórkiem 'De specialibus legibus' - rysunek piórkiem 'Quid deterius potiori insidiari soleat' - rysunek piórkiem, lawowany tusz
'Limbus puerorum' - rysunek piórkiem 'Cherubino et flameo gladio' - rysunek ołówkiem 'De somniis' - rysunek ołówkiem
'Quis rerum divinarum heres' - rysunek piórkiem 'De fuga et inventione' - rysunek piórkiem 'Limbus patrum II' - rysunek piórkiem
'Legum allegoriae' - olej na płótnie 'De mutatione nominium' - olej na płótnie 'De specialibus legibus' - olej na płótnie

Urodził się w 1974 roku w Pile. Ukończył Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy. Jest absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w klasie profesora Mieczysława Wiśniewskiego (dyplom w 1999 roku). Zajmuje się malarstwem, grafiką i rysunkiem. W roku 1996 stypendysta Fundacji imienia Tadeusza Kulisiewicza. W 1998 roku otrzymał drugą nagrodę na Ogólnopolskim Biennale Rysunku Wyższych Uczelni Artystycznych w Katowicach.

Uczestnik cylku wystaw pt. "Sąd Ostateczny" organizowanych przez galerie Test, Pokaz, Studio, Kordegarda i Teatr Academia w Warszawie. W 2001 roku otrzymał nagrodę prezydenta miasta Torunia w konkursie "Dzieło Roku"

"Wiek dwudziesty cechował bogaty rozwój refleksji teoretycznej i praktyki twórczej dotyczącej sztuki. Programowy brak granic tego obszaru i jego kryteriów rodzi wątpliwości wśród wielu twórców i odbiorców. W swych rysunkach próbuję wrócić do klasycznie prostej formuły wypowiedzi twórczej. Wypowiedzi nawiązującej do historycznych stylów baroku i gotyku, które moim zdaniem mogą poruszyć współczesnego widza. W swoich pracach często podejmuję temat Sądu Ostatecznego. Łączę obserwację realistyczną zarazem gubiąc charakter materiału tworząc abstrakcyjną materię graficzną." Andrzej Masianis

"Zdolny, młody, gniewny mówią o zwycięzcy tegorocznego konkursu "Dzieło Roku 2000" toruńscy artyści. Andrzej Masianis uparł się: chce utrzymywać się ze sztuki. (...) Malować lubił już w dzieciństwie. W pilskiej szkole podstawowej chętnie brał udział w konkursach plastycznych. Wygrywa wszystkie: o przygodach strażaków i paście do zębów, W rodzinie Masianisów, w której z pokolenia na pokolenie przekazywane są prawnicze tradycja Andrzej był wyjątkiem. - Udawało mi się w konkursach, więc nikt nie sprzeciwiał się, gdy jako miejsce kształcenia wybrałem Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy - wspomina. Na Wydziale Sztuk Pięknych UMK chciał studiować grafikę. Nie udało się: przyjęli go na malarstwo. Od początku interesował się rysunkiem. - Wolę rysować niż malować. W pracach Masianisa widać fascynację religią. - Od dzieciństwa pasjonowałem się sztuką baroku. Lubiłem zaglądać do starych kościołów, uwielbiam Bazylikę Watykańską. Ojciec zaszczepił w nim zainteresowanie teologią. Dlatego jego prace otrzymują nazwy zaczerpnięte z historii chrześcijaństwa. - Znaczenia niektórych wyrazów nawet nie pamiętam, ale dla istoty prac są one ważne. Wzór artysty? - Podoba mi się twórczość Rubensa. Boscha, Berniniego. Z Polaków lubię prace Beksińskiego, Nowosielskiego i cenionego za granicą Jacka Yerkę. Ten artysta mi imponuje. Masianis skończył studia dwa lata temu. Pracuje tylko w domu, zazwyczaj nocą. Swoje prace sprzedaje różnym galeriom. Współpracuje m.in. z warszawską galerią ?Wahl" i Stołecznym Biurem Wystaw Artystycznych. Wykonuje też kopie różnych obrazów. - Nie wstydzę się tego. Nie zatrudniłem się w agencji reklamowej czy supermarkecie, ale zarabiam jako artysta. Nagrodzone w Toruniu rysunki wykonane piórkiem powstawały kilka miesięcy. Przedstawiają sceny religijne. Jury doceniło "efektowną organizację całości kompozycji i wnikliwe rozwiązanie detalu". Andrzej Masianis okazał się najlepszym spośród 64 autorów. Jego prace dostrzeżono i wyróżniono spośród 165 zgłoszonych propozycji." Gazeta Toruńska, 04.2001

"W ewolucji sztuki europejskiej rysunek jako samodzielna dyscyplina sztuki pojawił się w dobie renesansu. Uznany został wówczas za medium zdolne do przekazu pełnowartościowej wypowiedzi twórczej. Dalsze epoki historyczne, analizując jego różnorodne cechy, wskazywały na wielorakość funkcji rysunku i mieściły go w określonej hierarchii form wypowiedzi w panującym systemie wartości artystycznych. Wiek XX przyniósł niezwykłą ilość refleksji teoretycznej i praktyki twórczej dotyczącej sztuki, a wiec i rysunku. Obszar jego zainteresowań rozszerzył się ogromnie. Różnorodne eksperymenty badawcze analizujące język, strukturę i cele rysunku stały się denerwująco obce, niezrozumiałe. Programowy brak granic tego obszaru i jego kryteriów budzi wątpliwości zarówno wśród wielu współczesnych twórców jak i odbiorców. Przemieszczając się w tym labiryncie tęsknią czasami do normalności, w której moja wrażliwość doznałaby olśnienia klasycznie prostą formułą wypowiedzi twórczej. Wypowiedzi osobistej w postaci pięknego, wspaniałego warsztatowo rysunku o zaskakująco odkrywczej treści, poruszającego znerwicowanego odbiorcę, szaleńczego końca szalonego XX wieku. Takiego właśnie przeżycia doznałem przy pierwszym i dalszych spotkaniach z rysunkami Andrzeja Masianisa, młodego rysownika i malarza (...). Andrzej rysuje pozornie nienowocześnie. Swobodnie nawiązuje do historycznych stylów gotyku, a przede wszystkim ulubionego baroku. Te dwa style zadziwiająco lekko łączy ze sobą, tworząc gotycko-barokowe struktury materii rysunku. Tematem jego prac jest sama architektura przeszłości lub częściej koegzystencja tej architektury z człowiekiem, gdzie zaszyfrowana symbolika i plastyczna gra finezyjnych konstrukcji linearnych tworzy kreację, prowadzącą do uogólnionego przesłania o aktualnej kondycji ludzkiej. Truizmem jest stwierdzenie, iż rysunek to technika najbardziej bezpośrednia, prawdziwa i naturalna forma ekspresji ludzkiej od wczesnych lat dziecięcych. Skąd wziął się taki Masianisa sposób na rysunek? Chronologia fascynacji i inspiracji jest tak oczywista jak droga życiowa tego młodego człowieka. W dzieciństwie: bajki braci Grimm, Wit Stwosz (do dzisiaj pamięta wycieczkę ze szkołą podstawową z Piły do Krakowa), wiszące w domu rodzinnym reprodukcje martwych natur holenderskich, album "Arrasy wawelskie", czy wnętrza pięknego kościoła barokowego w Sejnach, gdzie często jeździł do babci. W Liceum Plastycznym w Bydgoszczy, którego jest absolwentem zainteresowania literaturą fantastyczną, Tolkienem, Gombrowiczem. Tutaj wykonał z wyobraźni pierwsze rysunki zamków gotyckich oraz zestaw rysunków wnętrz kościołów pt. "Teka bydgoska" jako dyplom wieńczący edukację w liceum. Dalej studia plastyczne w Toruniu i pogłębianie zainteresowań gotykiem i barokiem, Rubensem, Rembrantem i Berninim (odbył podróż szlakiem Berniniego). Z nauczycieli rysunku na Wydziale Sztuk Pięknych najmilej wspomina prof. Krzysztofa Candera, którego korekty "wnikliwie uwzględniały mnie i moją przyszłą twórczość". "Ten pozornie zadziwiający konglomerat przypadkowych i nieprzypadkowych spotkań i przeżyć na drodze do własnej koncepcji na twórcze życie układa się w niezwykle logiczny całość. Sam autor nazywa go zestawem mieszczańskim. Wizja każdego rysunku jest więc kojarzeniem luźnych przypomnień. Pojawia się i dojrzewa w jego wyobraźni. Dojrzewając rozrasta się do "granic jej pojemności", aby w końcu któregoś dnia spłynąć wąskim czarnym strumieniem tuszu na papier. (...)"
PAL Przegląd Artystyczno-Literacki, 03.1999

Kontakt: masiani@kki.pl


redakcja|nota prawna
© 2003-2018 sztuka.net   Wszelkie prawa zastrzeżone.